Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Małgorzata Foremniak dawno nie była tak szczęśliwa! Chodzi o córkę!

Małgorzata Foremniak (53 l.) i jej córka Ola latami zamiatały problemy pod dywan. W końcu niewypowiedziane żale sprawiły, że oddaliły się od siebie.

Gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś zapytał Małgorzatę Foremniak (53) o jej relacje z Olą, bez zastanowienia powiedziałaby, że są świetne. 

Reklama

Przecież ciężko pracowała, by córce niczego nie brakowało, chciała zapewnić jej szczęśliwy dom. Dzisiaj przyznaje, że od dawna pojawiały się drobne rysy, które się pogłębiały, zamieniając w przepaść.

"Nasza przeszłość była skomplikowana. Rozwody, patchworkowa rodzina, przeprowadzki, żałoba. Każda miała jakieś straty i przechodziłyśmy je na swój sposób" – zdradza w „Urodzie życia”.

Kiedy za pierwszym razem córka oznajmiła jej, że się wyprowadza, poczuła ulgę.

"Chciałam wreszcie pomyśleć o sobie. Było mi na rękę, gdy usłyszałam, że Ola chce się usamodzielnić" – wyznaje.

Nie zauważyła, że jej pociecha robi dobrą minę do złej gry. 

Pod płaszczykiem niezależności skrywała ból. Miała wiele pomysłów na życie – projektowała torebki, próbowała swych sił jako aktorka, ale żaden z nich nie dawał jej satysfakcji.

Także sprawy prywatne nie układały się po jej myśli.

Przyszedł kryzys. Miała 25 lat, gdy znalazła się na zakręcie. Postawiona pod ścianą, zdecydowała się wrócić do mamy.

A Małgorzata nie była zachwycona.

"Miałam swoją prywatną przestrzeń, przyzwyczajenia, nawyki, z którymi było mi dobrze. Nie chciałam z niczego rezygnować" – wspomina.

Z perspektywy czasu jednak wie, że to najlepsze, co mogło im się przytrafić.

Pomogła córce wytrwać na studiach psychologicznych, zrobić specjalizację. Razem ślęczały nocami podczas sesji. 

Przede wszystkim jednak zaczęły ze sobą szczerze rozmawiać, rozkładać przeszłość na części.

Do Małgorzaty dotarło, jak wielką traumą dla małej Oli był jej rozwód z Tomaszem Jędruszczakiem. 

Wcześniej pocieszała się, że dziewczynka nieźle znosi rozstanie rodziców, przecież nie sprawiała problemów! 

"Gdybym mogła cofnąć czas, to sięgnęłabym po fachową pomoc" – zapewnia. 

Aleksandra w pracy skupia się na wsparciu dla najmłodszych, zwłaszcza w chwili rozpadu rodziny.

"Dla dziecka rozstanie rodziców to trzęsienie ziemi" – podkreśla. 

Poruszyły też temat tragicznej śmierci taty Oli. 

"Myślałam, że dobrze sobie radzi, że mam w to wgląd" – mówi ze skruchą Małgorzata.

Okazało się, że choć cierpiały, udawały, że wszystko jest w porządku, by… oszczędzić sobie wzajemnie zmartwień. 

Dzięki temu wspólnemu czasowi obie stanęły na nogi. 

"Poczułam się spokojnym rodzicem, który widzi, jak jego dziecko buduje się i wzrasta" – cieszy się gwiazda.

Za namową córki poddała się terapii psychologicznej. Dziś jest szczęśliwa. Tylko w domu bez Oli nagle zrobiło się tak strasznie pusto…

***

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Foremniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »