Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Magda Gessler zachwycona zupą z rybią spermą! "Smakowało mi"

Magda Gessler (63 l.) jako restauratorka uwielbia wszelkiej maści degustacje i festiwale smaków. Ostatnio podczas swojej wizyty w Ameryce Południowej zachwyciła się... rybią spermą.

Gwieździe "Kuchennych rewolucji" zaserwowano dwie potrawy: jedną ze świnki morskiej, drugą - zupę z rybią spermą. Pierwszej potrawy restauratorka nie miała odwagi spróbować, za to drugą zwyczajnie się zachwyciła.

Reklama

"Świnki morskiej nie tknęłam, patrzyłam tylko, jak inni się nią zajadają. Natomiast odważyłam się spróbować rybiej spermy w zupie i... naprawdę mi smakowało" - opowiada w wywiadzie dla "Twojego Imperium".

"To jest zresztą to samo, co u nas mleczko ze śledzia. W Polsce wyjmujemy ze śledzia oddzielnie ikrę i mleczko, czyli spermę, której używa się głównie do robienia sosu" - tłumaczy.

Jako kreatorka i autorytet w kwestii jedzenia jest bardzo wymagająca. Gdy danie w restauracji jej nie smakuje, zwyczajnie wypluwa je na oczach personelu, nie przebierając przy tym w słowach. Gdyby podobny incydent wydarzył się w jej lokalu, prawdopodobnie zaproponowałaby coś innego do jedzenia.

Jest jednak pewna, że taka sytuacja nigdy się nie wydarzy z jednego powodu: ludzie nie mają w sobie na tyle odwagi. "Mało kto od razu mi powie, że coś mu nie smakuje. Dopiero potem obgadują za plecami" - mówi Gessler.

Z kolei gdyby klient odważył się zasugerować jej, że trzeba coś zmienić w wystroju restauracji czy samym menu, Magda wpadłaby we wściekłość.

"Nikt nie będzie się u mnie rządził. Trzeba być autorytetem, żeby przeprowadzać rewolucje. W Polsce nie ma osoby, która mogłaby to u mnie zrobić. Każdy z moich lokali jest w stu procentach przemyślany i nie potrzebuje zmian. Liczę się tylko ze zdaniem córki Lary i syna Tadeusza. To oni kiedyś przejmą po mnie te restauracje, zatem ich sugestie są szczere".

Na koniec gwiazda odpowiedziała na zarzuty, które bardzo często po emisji "Kuchennych rewolucji" wysuwają internauci, a mianowicie: dlaczego gotując, nie związuje swoich bujnych włosów?

"Gdy sama gotuję, mam włosy związane, bo jest wygodniej. Lecz gdy jestem gościem w cudzej kuchni, nie muszę tego robić. W żadnym z programów kulinarnych na świecie nikt nie chodzi w czepkach. Poza tym dzisiaj włosy już ludziom nie wypadają. Długie loki bez".

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje