Na początku była SexMasterka
Aniela swoją karierę rozpoczęła w 2015 roku, gdy pojawiła się na YouTube pod pseudonimem SexMasterka. Publikowała filmiki, w których edukowała ludzi na temat seksu. Jednak sposób, w jaki to robiła, był wyjątkowo kontrowersyjny. Nagrania pełne erotyzmu i wyuzdane zdjęcia szybko zapewniły jej sukces i rozpoznawalność. Z czasem swoją sławę wykorzystała również na innych płaszczyznach. Nagrywała piosenki, które miały miliony wyświetleń.
Jednak nagle, na początku 2019 roku, zapowiedziała koniec działalności SexMasterki i zamknęła swoje konta społecznościowe.
Narodziny Lil Masti
Niespodziewanie wróciła do świata celebrytów, pod nowym pseudonimem Lil Masti. Wzięła udział w gali Fame MMA, jako jedna z zawodniczek. Jej walka była szeroko komentowana, ostatecznie pokonała przeciwniczkę Martę Linkiewicz. Wygraną zawdzięcza swojej kondycji, bowiem przez 6 lat trenowała zapasy i odnosiła na tym polu spore sukcesy - zdobyła m.in. wicemistrzostwo Polski.
Życie osobiste Anieli Bogusz
Pod tymi wszystkimi pseudonimami kryje się Aniela Bogusz. Dziewczyna z trudną przeszłością, o której niewiele mówi. Dla nas zrobiła wyjątek i opowiedziała o swojej relacji z ojczymem.
Moja mam miała mężczyznę 8 lat starszego, później 8 lat młodszego. Z ojczymem miałam bardzo dobry kontakt, na początku. Byłam jego ulubioną córką. Dużo rzeczy robiliśmy razem, pracowaliśmy razem na gospodarstwie, ale wkroczyła choroba alkoholowa. Z roku na rok stawał się gorszy. Sprawiał coraz więcej problemów w rodzinie, uprawiał na nas coraz większy terror psychiczny.
Aniela była wtedy dzieckiem i nie do końca wiedziała, co się dzieje. Teraz, z perspektywy czasu rozumie, że jest DDA (dorosłe dziecko alkoholika) i potrafi wyjaśnić, jakie mechanizmy nią kierowały.
Gdy widziałam, co się dzieje, to obudziło się we mnie dziecko bohater. Chciałam ratować całą rodzinę, mamę, młodsze rodzeństwo. Musiałam się z nim skonfrontować, stanąć przeciwko niemu. No i mnie znienawidził za to.
Na pytanie, jak wyglądały ich konfrontacje, odpowiedziała, że były zarówno słowne, jak i cielesne. Jednak najgorszy był terror, strach, znęcanie się i psychiczne gnębienie. "To jest bardzo ciężkie, bo trudno to udowodnić policji, czy przed sądem. Nie ma znaków na ciele, nie jest to widoczne" - tłumaczy.
Policja często bywała w jej domu. I choć interweniowała, to pozostawała bierna. "Moja mama była zniechęcona do czegokolwiek" - wyznaje. Po jakimś czasie ojczym został eksmitowany, na szczęście nigdy nie chciał już wrócić. "Gdy wszedł sąd i prokurator, to uwolniliśmy się od tego".
"Myślę, że minie jeszcze kilka lat, zanim uda mi się to przepracować i mu wybaczyć"
Całą rozmowę możecie obejrzeć poniżej.








