Nie miał łatwego dzieciństwa. Księżna Diana zginęła w sierpniu 1997 roku, gdy był czternastolatkiem. Dziś ma 34 lata, żonę, dzieci, ale nadal nie może pogodzić się z jej śmiercią.
- Potrafię już mówić o niej bardziej otwarcie, zajęło mi prawie 20 lat, by do tego dojść, ale wciąż to dla mnie trudne - opowiada w najnowszym wywiadzie. Pytany, czego brakuje mu najbardziej, nie kryje wzruszenia:
- Chciałbym móc korzystać z jej rad. Chciałbym, by poznała moją żonę i widziała, jak dorastają jej wnuki. Smutno mi na myśl, że one nigdy jej nie poznają. (...) Czuję, że zawiedliśmy ją na całej linii, gdy byliśmy młodsi, nie chroniliśmy jej. Chcemy przypomnieć, jaką osobą była. Jako synowie czujemy się w obowiązku stanąć w jej obronie.
Książę William podkreśla, że chciałby, by jego dzieci miały inne dzieciństwo niż on. Dlatego wraz z Kate postanowił posłać George'a do zwykłej, koedukacyjnej szkoły, co jest złamaniem dotychczasowej tradycji na brytyjskim dworze!- Chciałbym, żeby moje dzieci były szczęśliwe i żyły w stabilnym, bezpiecznym świecie. Pragnąłbym też, żeby George dorastał wśród przyjaciół, ludzi z normalnego świata, a nie w zamknięciu za murami pałacu. Media to utrudniają, ale będę walczył o normalne życie dla moich dzieci.











