Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Książę Harry nie podejmie się żadnej pracy? Skąd czerpie pieniądze?

Meghan Markle (38 l.) długo marzyła, by wrócić do USA. Kiedy w końcu się to udało, przyszły problemy, których razem z Harrym (35 l.) się nie spodziewali.

Myśleli, że ich przeprowadzka najpierw do Kanady, a później do USA będzie spełnieniem marzeń. Liczyli, że to rozwiąże ich problemy i zapewni spokój, którego tak pragnęli. 

Reklama

Jak na razie dzieje się inaczej... Meghan i Harry mogą już powoli żałować swojej decyzji o odejściu z brytyjskiej rodziny królewskiej. 

Harry nauczony od małego życia w luksusie, nie szczędził pieniędzy na wynajmowane domy w Vancouver i Los Angeles, ale... fundusze zaczynają się już kurczyć. 

Od kilku tygodni w mediach aż huczy o tym, że małżonkowie mogą popaść w poważne, finansowe tarapaty. 

Teraz okazuje się, że choć nie dostają już pieniędzy z samego skarbca Wielkiej Brytanii, to Harry wciąż otrzymuje "kieszonkowe" od swojego ojca, księcia Karola, który postanowił pomóc synowi i jego żonie. 

Pytanie tylko, ile taka sytuacja może trwać? Książę Karol raczej nie ma zamiaru wiecznie pomagać Harry'emu. Tutaj pojawia się problem - przeprowadzając się do Stanów Zjednoczonych, Harry nie pomyślał o uzyskaniu obywatelstwa. 

Przez to nie może starać się o legalną pracę. Sytuacja inaczej wygląda u Meghan, która posiada amerykańskie obywatelstwo i może starać się o zatrudnienie. Czyżby oznaczało to, że Harry będzie utrzymankiem swojej żony? 

Tego chyba nie przewidywał ich scenariusz szczęśliwego życia w USA. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Meghan Markle | Harry książę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »