Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Krzysztof Tyniec żonę poznał... w kościele! Niezwykła historia miłości

Krzysztof Tyniec (61 l.) zapewne nawet nie przypuszczał, że swoją wielką miłość znajdzie w kościele. Ale to właśnie tam spotkał kobietę, która została jego żoną! W rozmowie z "Rewią" aktor dzieli się przepisem na udane małżeństwo i opowiada, jak zachować zdrowy dystans do życia.

Podobno są dwie rzeczy, które traktuje pan poważnie. 

Reklama

- Tak, zawód i rodzinę: żonę Jagodę i dwie córki. A całą resztę z przymrużeniem oka. 

Samego siebie też?

- Myślę, że tak. Mam wypracowany pewien styl. To dystans i ironia. Tym się kieruję w życiu. Nie wymyśliłem tego sam. To wynalazek Wojciecha Młynarskiego, który zawsze był dla mnie wzorem i autorytetem. 

Nadal zakochany jest pan w żonie Jagodzie? 

- Jest dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Mamy długi staż i ciągle jesteśmy dla siebie przyjaciółmi, kochankami i powiernikami. Często pytają mnie, jak trafić na swoją drugą połowę. Odpowiadam, że nie mam pojęcia, bo nie jestem ideałem. Trzeba po prostu mieć szczęście. 

Żona z zawodu jest... 

- ...historykiem sztuki. Ma ogromny wpływ na moją pozycję w zawodzie. Rozumie mnie. 

To prawda, że poznaliście się w kościele? 

- Niektórzy spotykają swoją drugą połówkę w pociągu, inni na plaży, jeszcze inni na koloniach, a myśmy spotkali się w kościele. Grałem koncert z zespołem rockowym, stałem od strony ołtarza, więc Jagoda była we mnie wpatrzona. 

Była pierwszą pańską miłością? -

- Wcześniej kochałem się na zabój w Beacie. Pisałem dla niej wiersze. To była platoniczna, nieodwzajemniona miłość. Biegałem za nią, ale ona nie zwracała na mnie uwagi. Byłem w 8. klasie szkoły podstawowej... 

Wiedziała o tym, że się panu podoba? 

- Spotkałem ją po wielu latach i rozmawialiśmy o tym wszystkim. Powiedziałem jej, że się w niej kochałem. - Gdybym o tym wiedziała... - odparła. Jak to nie wiedziałaś? Gdybyś na mnie spojrzała, to byś się domyśliła - skwitowałem. 

Ale nie cierpiał pan z powodu kobiet? 

- Na szczęście nie, ale też nie odczułem jakiegoś specjalnego zainteresowania moją osobą. Być może nie zwracałem na to uwagi, bo wcześnie pojawiła się w moim życiu ta jedyna i inne przestały się liczyć. 

Poza aktorstwem ma pan jakieś pasje? 

- Kocham czytać książki, jeździć na rowerze i chodzić z kijkami.

***
Zobacz więcej materiałów

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Tyniec

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje