Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Krzysztof Globisz wraca na duży ekran! "Stan, w którym jest obecnie, to cud"

Kiedy Krzysztof Globisz (59 l.) pojawił się na premierze spektaklu "Rewizor" w krakowskim Teatrze "Scena Stu", wiele osób chciało serdecznie uścisnąć mu dłoń. To było jego drugie publiczne wyjście od czasu, gdy doznał udaru mózgu.

Aktorzy i pracownicy teatru posyłali w stronę dawno niewidzianego przyjaciela spojrzenia pełne podziwu, nie mogąc uwierzyć, że jest w tak dobrej formie.

Pan Krzysztof był w doskonałym nastroju: w kuluarach uśmiechał się, przyjmował komplementy, pozdrowienia, żartował. O tym, jak długą drogę musiał przejść od czasu dramatu, którego dotknął, żeby móc tego wieczoru pojawić się na premierze, przypominała jedynie laska, na której się wspierał, i wyraźnie szczuplejsza sylwetka.

To, że najgorsze ma za sobą, było wiadomo już w grudniu, kiedy aktor zagrał epizod w "Hamlecie" na krakowskiej scenie.

Reklama

Dwie kwestie, które wtedy wypowiedział, wywołały owacje na stojąco.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Gdy w lipcu 2014 roku trafił do szpitala, wszyscy zadawali sobie pytanie: "Czy jeszcze kiedykolwiek stanie na scenie?". Po udarze aktor cierpiał na paraliż jednej strony ciała, miał też poważne problemy z mówieniem.

Po czterech miesiącach spędzonych w szpitalu, najbliżsi zabrali go do domu w Kopytówce, gdzie poddał się żmudnej rehabilitacji. Powrót do zdrowia zamienił się w prawdziwą walkę: aktor musiał ćwiczyć kilka godzin dziennie.

Na szczęście, mógł liczyć na rodzinę i przyjaciół. Z całych sił wspierała go żona Agnieszka i dwóch synów: Krzysztof i Janek.

W jego walkę z chorobą mocno zaangażowała się również Anna Dymna. Jej fundacja "Mimo Wszystko" zorganizowała uroczysty koncert i aukcję, z której dochód przeznaczono na rehabilitację Anioła, jak nazywają aktora w Krakowie.

Licytowano na niej m.in. pióro i zegarek, które przekazał na szczytny cel sam papież Franciszek, a także zegarek kardynała Macharskiego.

Aktorce udało się zebrać prawie 200 tysięcy złotych.

- Te pieniądze są przeznaczane na pomoc Krzyśkowi. Pokrywamy wszystkie sprawy związane z rehabilitacją, leczeniem i przystosowaniem domu do jego stanu - mówi aktorka.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Niedługo później na podwórzu przylegającym do domu aktora wybudowano specjalny basen. To wszystko sprawiło, że po kilkunastu miesiącach od wylewu aktor znacząco poprawił formę.

- Stan, w którym jest obecnie, to cud - nie kryje radości Anna Dymna.

Niedawno wydarzyło się coś, co Globiszowi dodało skrzydeł i nowych sił do walki - aktor otrzymał rolę w filmie "Marzenie".

- To jest ewenement, że w tak szybkim tempie po ciężkim urazie stanął na nogi i po prostu zaczął normalnie funkcjonować - nie może uwierzyć reżyser filmu, Artur Dziurman.

Jego zdaniem postępy, które poczynił aktor, są ogromne.

- Krzysztof ma się fantastycznie! Bardzo dobrze się czuje. Byłem u niego w szpitalu rehabilitacyjnym, gdzie wraca do sprawności. Jest tam otoczony wielkim wsparciem - wyznaje.

Aktor wciąż zmaga się z niewyraźną mową, ale - jak zdradza Dziurman - bardzo chce mówić, intensywnie pracuje nad tym, by wrócić do pełnej sprawności. I dlatego reżyser wymyślił dla niego specjalne ujęcia w filmie.

Pan Krzysztof wcieli się w rolę przechodnia, cichego obserwatora wydarzeń. Reżyser, który sam jest aktorem - znanym m.in. z "Klanu" - z całego serca kibicuje Globiszowi. Podziwia jego wewnętrzne zaparcie, ogromną ambicję i optymizm, którym aktor emanuje.

- Krzysztof ma coraz mniejsze kłopoty z poruszaniem się, prawie normalnie chodzi, jedynie trochę kuleje. Gra tak, jakby nie był w ogóle chory. To jest niebywałe! - zachwala Dziurman. I wierzy, że wkrótce aktor na dobre powróci do zdrowia.

Dobry Czas

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Globisz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje