Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Krzysztof Antkowiak został terapeutą

Czarna koszulka i czarne spodnie, ciemne okulary, krótkie włosy. Trudno rozpoznać w nim idola nastolatek sprzed 30 lat, w którym kochała się cała Polska. Dziś życie Krzysztofa Antkowiaka (43 l.) to przede wszystkim praca z osobami uzależnionymi.

W 1986 roku w Koninie zaśpiewał "Hello", wielki przebój Lionela Richiego. Zauważył go wtedy Jacek Cygan, znany autor tekstów piosenek. Szukał młodego wokalisty, który zaśpiewałby piosenki "Przyjaciel wie" i "Za mały" do muzyki Krzesimira Dębskiego. Znalazł nastoletniego Krzysia, który od pierwszego spotkania w studiu nagraniowym sprawił, że starzy muzyczni wyjadacze niemal zaniemówili z wrażenia!

Reklama

Kiedy dwa lata później młodziutki piosenkarz pojawił się na opolskim festiwalu z piosenką "Zakazany owoc", Polska oszalała, bo nie tylko śpiewał świetnie, ale i wyglądał światowo. Koncertował z Dyskoteką Pana Jacka w kraju oraz w USA i Kanadzie. Był gwiazdą, ale tylko bliscy wiedzieli, jaką cenę płaci za sławę.

Nauczyciele dogryzali mu z powodu jego popularności, a koledzy wszczynali bójki. Ludzie nie rozumieli, że Krzysztof jest normalnym chłopakiem, który wychodzi z psem i jeździ autobusem.

- Ciągła huśtawka emocjonalna, mieszanka uwielbienia i zawiści zostawiły na mnie piętno. Szybko wpadłem w pułapkę nałogu. Jednak wyleczyłem się. Podstawą jest przebaczenie. Ja przebaczyłem. I innym, i sobie - mówi po latach piosenkarz. Nie ukrywa, że pomogło mu w tym zbliżenie do Boga.

- Bogu trzeba zawierzyć do końca. Mój proces nawracania się ciągle trwa. Codziennie o tym z Bogiem rozmawiam i to on sprawił, że zrozumiałem, jak wiele życzliwych osób jest wokół mnie - mówi.

Antkowiak nie tylko wyszedł na prostą, ale też sam pomaga innym walczyć z nałogami w Ośrodku Apostolstwa Trzeźwości Ojców Kapucynów w Zakroczymiu, a także w Lublinie i w Rzeszowie.

- Po części oficjalnej każdego spotkania rozmawiam z tymi ludźmi. Nie odmawiam, kiedy ktoś prosi mnie o wsparcie, bo sam odnajduję w tym siłę - wyznaje "Rewii".

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Antkowiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje