Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Krystyna Janda nie może o tym zapomnieć. Pogardliwe zachowanie na ulicy

Krystyna Janda (65 l.) w najnowszym wywiadzie opowiedziała o zaskakującej sytuacji, która miała miejsce na ulicy.

Aktorka wracała z teatru, roztargniona. W pewnym momencie zgubiła portfel, co zauważył jeden z przechodniów. Mężczyzna jednak nie podniósł go i nie podbiegł do aktorki, by zwrócić zgubę.

Reklama

"Zawołał na ulicy: 'Upuściła pani coś', i kopnął to w moją stronę. Szłam szybko i wypadł mi portfel. Byłam temu panu wdzięczna, że sobie go nie wziął. Ale zatkało mnie to kopnięcie, że nie podniósł, nie podał, ja bym mu zaniosła, gdyby coś zgubił" - zapewnia Krystyna Janda na łamach "Twojego Stylu".

Jako właścicielka fundacji i dwóch teatrów jest wyczulona na drugiego człowieka, troszczy się o całą ekipę, czując wręcz "chorobliwą" odpowiedzialność. Wspomniała reakcja mężczyzny mocno ją zaskoczyła. Tak jak i nagonka na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, jaka miała miejsce w ostatnim czasie. Aktorka nie potrafi zrozumieć, dlaczego niektórym ludziom tak przeszkadza osoba Jurka Owsiaka.

"Doznałam szoku, zupełnie nie mogłam zrozumieć, jaki jest powód i cel nagonki na niego. Pan Owsiak robi coś ewidentnie dobrego, nie tylko w sferze pieniędzy. Bezcenne jest także to, że przez te lata zaangażował nasze społeczeństwo we wspólne robienie dobrych rzeczy, do myślenia o innych, nikomu wcześniej się to na taką skalę nie udało. Uruchomił społeczne odruchy czynienia dobra, pomagania innym. Dlaczego występować przeciwko temu?! To jawne działanie przeciwko szlachetności i solidarności ludzkiej. Gubię się w takim świecie. W takich sytuacjach ja pytam o poczucie odpowiedzialności nas wszystkich" - mówi z goryczą Janda. I nie kryje, że jej fundacja po przejęciu przez Prawo i Sprawiedliwość rządów także została bez pomocy.

"Gdybym wiedziała, że Polska po 27 latach zacznie wracać do starych złych czasów i zostanę z fundacją na lodzie, jak wszyscy zresztą, którzy fundacje założyli w wolnej Polsce - dałabym sobie spokój. Robiłabym miły teatr dla siebie i tyle. Bo ogrom pracy, odpowiedzialności, a przy tym pomówień, niewdzięczności, oskarżeń, zawiści, kłopotów, brak pomocy ze strony państwa i hejt małych podłych ludzi mnie przerósł" - tlumaczy aktorka.

***

Zobacz więcej materiałów:


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje