Wrzesień 2026 roku fanom rodzimego kina z pewnością upłynie pod znakiem ekranizacji powieści "Lalka". Za nami już premiera serialowej wersji dzieła Bolesława Prusa, która kilka dni temu zadebiutowała w serwisie Netflix zbierając mieszane recenzje. Głównym zarzutem do serialu Pawła Maślony jest to, że nie jest on zbyt wierny pierwowzorowi.
"Gdy reżyser na moment zapomina, że ma pokazać, jaki jest zdolny, to ten serial zaczyna się bronić, bo jest obsadzony bardzo dobrze. Tylko reżyser mówi: 'Proszę patrzeć, jaki jestem zdolny'. Nie, trzeba umieć opowiedzieć historię, jaka by nie była. Niekoniecznie według Prusa, proszę bardzo, można by Lalkę również zrobić w kostiumach współczesnych" - mówił Daniel Olbrychski w rozmowie z naszym serwisem.
Marek Kondrat gorzko o "Lalce" Netfliksa. "To wszystko, co mogę zrobić"
Tymczasem już 30 września swoją premierę będzie miała filmowa adaptacja "Lalki". W tej produkcji Stanisława Wokulskiego zagra Marcin Dorociński, Łęcką Kamila Urzędowska, a w rolę Ignacego Rzeckiego wcieli się Marek Kondrat, który specjalnie dla tej roli zdecydował się na powrót do aktorstwa.
Teraz, w rozmowie z tygodnikiem "Polityka" Marek Kondrat nie szczędził gorzkich słów pod adresem "Lalki" Netflixa.
"Obejrzałem pierwszy odcinek i to wszystko, co mogę zrobić dla tego serialu. Intelektualnie nie wytrzymuje próby zestawienia go z oryginałem Prusa" - wyznał 75-letni aktor.
Potem było jeszcze mocniej.
"Nie chcę przez to powiedzieć, że nasza "Lalka" przedstawi cały zamysł powieści, ale go nie zniekształci. Pytania o tzw. wolność twórczą wydają mi się bezzasadne. Niech każdy sam sobie odpowie, kto tu jest twórcą, a kto wolnym twórcą. Ja trzymam się zasady traktowania widza na swoim poziomie. To wydaje mi się uczciwe" - podsumował Kondrat.

Zobacz też:
Daniel Olbrychski dołącza do oburzonych "Lalką" Netfliksa. "Bezczelność" [POMPONIK EXCLUSIVE]
Marek Kondrat bez ogródek o znanym teściu. Jednego do dziś nie może Turnauowi wybaczyć








