Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kobieta, która oskarża Jarosława Bieniuka o gwałt, przerywa milczenie! Zaprzecza pogłoskom

Jarosław Bieniuk (39 l.) ma teraz spore problemy. W zeszłym tygodniu został zatrzymany przez policję! Znajoma byłego piłkarza oskarża go o gwałt ze szczególnym okrucieństwem. W tle narkotyki. W jednym z tabloidów czytamy, że Sylwia Sz. była gotowa złagodzić oskarżenia w zamian za pół miliona złotych. Co na to sama zainteresowana?

W zeszłym tygodniu Jarosław Bieniuk został zatrzymany przez policję z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. W jednym z sopockich hoteli miał brutalnie zgwałcić, a wcześniej odurzyć narkotykami niespełna 30-letnią kobietę. 

Reklama

Były zawodnik Lechii Gdańsk wyszedł na wolność po wpłaceniu 20 tysięcy złotych kaucji. Następnie wydał oświadczenie. Utrzymuje, że jest niewinny. 

"Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Pragnę podkreślić, że jestem niewinny, dlatego też niezwłocznie i dobrowolnie stawiłem się na posterunku policji. Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Niesłuszne oskarżenia formułowane pod moim adresem godzą bezpośrednio w moje dobre imię, jak i destrukcyjnie wpływają na dobro i kondycję psychiczną moich dzieci. Do zakończenia postępowania i finalnej decyzji sądu, zwracam się z prośbą do przedstawicieli mediów o wstrzymanie się od formułowania jednoznacznych ocen pod moim adresem oraz uszanowanie prawa członków mojej rodziny do prywatności w tym trudnym dla nas wszystkich okresie" - napisał Bieniuk. 

Z kolei "Fakt" donosi, że między modelką Sylwią Sz. a Bieniukiem miało dość do negocjacji. "Po zgłoszeniu przez kobietę brutalnego gwałtu strony próbowały się porozumieć. Nasze źródła donoszą, że pokrzywdzona była gotowa wycofać część zarzutów w zamian za tę sumę [500 tys. złotych - przyp. red.]" - czytamy. 

Taki wariant ugody miał zostać odrzucony. Niedługo później modelka zrezygnowała z usług reprezentującej ją kancelarii prawnej. Sama zainteresowana zaprzecza, że doszło do przedstawienia propozycji opisywanej przez gazetę. "Absolutnie nie zlecałam swoim pełnomocnikom, by żądali jakichkolwiek pieniędzy" - mówi w rozmowie z tabloidem. 

Tymczasem w "Fakcie" czytamy, że osoby z otoczenia Jarosława Bieniuka rozważają, czy "zgłosić sprawę zmiany zeznań za pół miliona oficjalnie prokuraturze". "Jeżeli prokuratura dojdzie do informacji o takim zdarzeniu, będziemy je badać" - powiedział prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

***
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Bieniuk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje