Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kinga Rusin wyszła z pogrzebu po tym, co zobaczyła. Coś strasznego!

Kinga Rusin (47 l.) jest nie tylko dziennikarką, ale też zapaloną podróżniczką. Ostatnio wybrała się do Indonezji, gdzie wzięła udział w typowym dla tamtego regionu pogrzebie. To, co zobaczyła, tak nią wstrząsnęło, że nie uczestniczyła w nim do samego końca.

Kinga Rusin uwielbia podróże. Na jej profilu na Instagramie aż roi się od zdjęć z różnych zakątków świata. Dziennikarka chętnie dzieli się swoimi podróżniczymi przeżyciami i przemyśleniami. 

Reklama

I tak mogliśmy śledzić jej relacje z m.in. wysp Guadalcanal i Borneo, portugalskiego Algarve, greckiego Parsonisi, włoskiego Montepulciano, gorącej Afryki, robiącego wrażenie Hong Kongu, pięknej Bali czy słonecznego Malibu. 

Ostatnio Rusin obrała kierunek, zresztą już nie pierwszy raz, na Indonezję. Wybrała region Tana Toraja na wyspie Sulawesi. Kraina słynie z niezwykłej architektury.

Oczywiście w mediach społecznościowych Kingi nie zabrakło dokumentujących pobyt fotografii.  Dziennikarka opublikowała np. album ze zdjęciami z tamtejszego pogrzebu. Jest też obszerny opis. 

"Toradżowie 'żyją by umrzeć'. To miejsce gdzie panuje prawdziwy kult śmierci a pogrzeby, na które cała rodzina zbiera pieniądze często latami, przypominają uroczystości państwowe. Zwłoki balsamuje się i trzyma w domu, aż do momentu zebrania odpowiednich funduszy, wybudowania specjalnej wioski dla gości i zakupienia odpowiedniej liczby 'ofiarnych' byków, co trwa często kilka lat!" - napisała. 

Skoro była już na miejscu, to wybrała się na taki pochówek. To, co zobaczyła, wstrząsnęło nią. I to do tego stopnia, że wyszła z pogrzebu! Co dokładnie się stało? 

"Moje uczestnictwo w toradżańskim pogrzebie zakończyło się, kiedy okazało się, że zwierzęta rytualnie zabija się na oczach gości... A najbardziej bulwersowało zainteresowanie tym procederem zgromadzonych - przede wszystkim turystów. Ja pozostanę pełna podziwu tylko dla toradżańskiej architektury, wierząc że okrutne zwyczaje zostaną kiedyś zastąpione czymś bardziej symbolicznym" - czytamy na jej profilu.

*** 
Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Kinga Rusin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje