Ona po babci ma zadatki na zamordystkę, jest pełna wigoru, siarczyście przeklina i zawsze chce mieć rację. On z kolei jest typowym cholerykiem. Jak to możliwe, że tak wybuchowy duet, jaki stworzyli Kinga Preis (45 l.) i prawie dziesięć lat starszy operator filmowy Piotr Borowiec, otwiera się w nowym oknie, funkcjonuje zgodnie od 22 lat? Czy teraz, gdy ich syn Antek lada moment rozpocznie własne dorosłe życie, znajdą czas na legalizację swojego związku?
Kinga i Piotr poznali się we Wrocławiu na planie Teatru Telewizji. On stał za kamerą, ona grała rolę kurtyzany. Gdy odczepiła pupę i biust, podobno mina mu zrzedła. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Wraz z wzajemną fascynacją przyszedł skandal, bo ukochany aktorki miał żonę i dziecko. - Nie potrafiliśmy sobie powiedzieć, że nie wolno nam się kochać - wyznała Kinga. W wieku 26 lat dowiedziała się, że jest w ciąży. Narodziny syna jeszcze bardziej skomplikowały jej życie.
- Pierwsze dwa lata były dla mnie gehenną - wyjawiła w "Twoim Stylu". Permanentnie zarywała noce, wstając do dziecka. Była wyczerpana, wiecznie zmęczona, a to z kolei odbijało się na jej bliskich. W ich domu nie brakowało spięć, słownej agresji, buntu. - Jeśli razem przejdziemy trudne momenty i możemy nadal na siebie patrzeć, to najwięcej daje związkowi. Najbardziej dramatyczne chwile dużo bardziej zbliżyły mnie do Piotra niż te, kiedy sobie ćwierkamy - zdradziła Preis.
Zarówno Kinga, jak i Piotr dobrze znają swoje słabe strony. - Często klnę. Nie wyobrażam sobie, żebym w emocjach krzyczała: "Motyla noga". Poza tym walczę jak lwica. Zawsze jestem przekonana, że mam rację - przyznała gwiazda. Mąż, jak nazywa ukochanego Kinga, to prawdziwy nerwus. - Szybko się zapala i szybko gaśnie, a potem szuka okazji do przeprosin - śmieje się artystka. Ta zadziorność i chęć postawienia na swoim tylko dodaje pikanterii ich związkowi. Od lat bowiem uchodzą za zgodną parę, dotarli się.
Aktorka lubi mówić o Piotrze, zawsze w samych superlatywach. - To człowiek, którego nie wstydzę się w ogóle, któremu nie muszę niczego udowadniać , przy którym nie muszę dobrze wyglądać - przyznała zakochana. I dodała: "Dla mnie stabilizacja jest poczuciem komfortu bycia z drugim człowiekiem". Wzrusza ją, kiedy Piotr odwiedza ją na planie, gdy przez wiele dni pracuje z dala od domu. Ona też potrafi zrobić mu niespodziankę. - Kiedy Piotr podjeżdża naszym autem i ktoś usiłuje mu dogryźć, odpowiada: "Żona mi kupiła. Uwielbia obsypywać mnie prezentami" - wyjaśniła gwiazda.
Kinga podkreśla, że wartością ich rodziny jest to, że pieniądze nie są dla nich priorytetem. Przyznaje, że mają wspólne konto, z którego korzystają według potrzeb. - Nie jestem panią, która utrzymuje młodego kochanka. Rodzina jest jednością. Jak się dzielimy miłością, łóżkiem, dzieckiem, to dzielimy się też pieniędzmi - zdradziła.
Dwadzieścia dwa lata temu zaczynali od zera. Ją urzekła nie jego pozycja zawodowa, czy liczba zer na koncie, ale szczerość i dobre oczy. Zapytana ostatnio, czy nie miałaby chęci na ślub, odpowiedziała: "Nie jestem przeciwniczką małżeństwa, ale nie noszę w sobie takiej potrzeby. Czasem jedynie dla żartu mówię, że jeśli się zdecyduję, to tylko dla egzotycznej podróży poślubnej np. na Galapagos albo Barbados, otwiera się w nowym oknie". Syn Antek na pewno ucieszyłby się, widząc szczęśliwych rodziców na ślubnym kobiercu.

***
Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:








