Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kasprzyk: Byłam jeszcze bardziej bezczelna

Skonfliktowana z otoczeniem, trudna... "Nie wiem, skąd wzięła się taka opinia na mój temat. (...) Ludzie się mnie boją" - mówi aktorka Ewa Kasprzyk. Jaka jest naprawdę?

Pani znajomi uważają, że nie wysiedzi pani w jednym miejscu. Obserwuję panią od kilku minut i rozumiem, co mają na myśli...

Reklama

Ewa Kasprzyk: - Faktycznie coś w tym jest. Mówią, że mam ADHD dla dorosłych.

Ono nie przeszkadza w aktorstwie? Co pani zdaniem jest najważniejsze w tym zawodzie?

E.K.: - Jak na razie udaje mi się z nim żyć. A w aktorstwie najważniejsze jest zachowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym, a prywatnym. Niestety, często zostaje ona zachwiana.

A w pani życiu pojawił się taki moment?

E.K.: - Oczywiście. Był czas, w którym zrezygnowałam ze swojego zawodu na rzecz rodziny. Wtedy wierzyłam, że była to słuszna decyzja. Ale szybko doszłam do innych wniosków...

Teraz z perspektywy czasu pani tego żałuje?

E.K.: - Doszłam do takiego etapu w życiu, w którym już wiem, że niczego nie jestem w stanie cofnąć. Dlatego też nie zastanawiam się co by było gdyby... Po prostu odhaczam dzień i wchodzę w następny. Teraz jestem szczęśliwą kobietą. Realizuję się na polu zawodowym i mam czas dla siebie. Nie muszę już zajmować się małym dzieckiem.

Dopóki na świecie nie pojawią się pani wnuki!

E.K.: - Gorzej tylko, jak moja córka nie będzie chciała, żebym wtrącała się w wychowanie jej dzieci. Myślę, że teraz młodzież ma swoje wizje dotyczące sposobów wychowywania. Zresztą tak samo zachowywałam się, będąc w jej wieku. Oczywiście życie to zweryfikowało. A wsparcie babci było po prostu nieocenione. I dzisiaj już wiem, że babcia to naprawdę świetna instytucja.

Jaki ma pani teraz kontakt z córką? Bo w przeszłości dochodziło między wami do spięć?!

E.K.: - Nigdy nie miałyśmy ze sobą wzorowego kontaktu. Obydwie jesteśmy indywidualistkami. I właśnie dlatego bardzo często dochodziło między nami do starć. Ale na szczęście teraz trochę się to uspokoiło... 

Skąd ta zmiana?

E.K.: - Myślę, że to wszystko dlatego, że córka została artystką. Zaczęła sama uczestniczyć w tym świecie, w którym ja żyłam od lat. Wydaje mi się, że dzięki temu teraz bardziej mnie rozumie...

I nareszcie zrozumiała też dlaczego nie zawsze znajdowała pani dla niej czas?

E.K.: - Już wie, że nie robiłam tego specjalnie. Zdała sobie sprawę z tego, że po prostu byłam fizycznie i psychicznie przemęczona. Momentami nie miałam na nic siły. Teraz przekonała się o tym na własnej skórze. Wydaje mi się, że przed nami jest jeszcze naprawdę długa droga do osiągnięcia kompromisu. Ale najważniejsze, że podążamy w odpowiednim kierunku.

Nie próbowała pani wybić jej z głowy tej muzyki?

E.K.: - To była jej decyzja, więc musiała być dobra. Wydaje mi się, że każda inna, narzucona przeze mnie czy też otoczenie, byłaby chybiona. Ona rzeczywiście szła w zupełnie innym kierunku. Studiowała anglistykę, przerwała i ostatecznie postawiła na muzykę. Rozumiem ją w zupełności. Sama studiowałam pedagogikę. Warto jest w ogóle coś robić. Bo jak pani wie, nie umiem się nudzić.

I nie myślała pani, aby zacząć odcinać kupony od sukcesu?

E.K.: - Myślałam o tym. Jednak nie ciągnie mnie do tego. Jest wręcz przeciwnie. Cały czas mnie gna po świecie. Chcę więcej i więcej. I od razu zaznaczę, że nie jest to pogoń za pieniądzem, bo ludzie oczywiście tak myślą. 

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Kasprzyk | związek | wnuki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama