Reklama

Reklama

Reklama

Karolina Ferenstein-Kraśko: Własny program nie jest w sferze moich najbliższych planów

Na początku roku gruchnęła wieść, że Karolina Ferenstein-Kraśko (41 l.) poprowadzi autorski program w TVN. Postanowiliśmy sprawdzić u źródła, czy faktycznie coś jest na rzeczy.

Według medialnych doniesień, szefostwo stacji - zachwycone żoną Piotra Kraśki w trzeciej odsłonie "Agent - Gwiazdy" - miało plan zaangażowania jej do programu dotyczącego koni.

Jako właścicielka stadniny w Gałkowie i od kilku lat dyrektor kreatywny CSIO Sopot, najbardziej prestiżowych zawodów konnych na świecie, byłaby właściwą osobą na właściwym miejscu.

Zapytaliśmy Karolinę, czy faktycznie niebawem zobaczymy ją w nowej odsłonie na antenie stacji TVN. Ta jednak zdementowała doniesienia.

"Doceniam rozpoznawalność, którą dają takie projekty telewizyjne jak 'Agent', ale własny program na razie nie jest w sferze moich najbliższych planów" - mówi nam Karolina.

Reklama

"Tyle mam zawodowych historii do rozwiązania na najbliższe miesiące, że na razie muszę się na nich skupić" - tłumaczy.

Sam udział w "Agencie" wspomina bardzo pozytywnie. Jak mówi, dowiedziała się wiele nie tylko o innych, ale przede wszystkim o sobie.

"To było niesamowite doświadczenie dla dorosłego człowieka. Pierwszy raz od dziesięciu lat mogłam pobyć sama ze sobą, zadać sobie wiele pytań, na co wcześniej nie miałam po prostu czasu. Poza tym do wielu spraw nabrałam dystansu i trochę przełamałam siebie jeśli chodzi o mój kontakt z mediami. Przez wiele lat miałam trochę z tym problem. Byłam po drugiej stronie kamery i to ja kreowałam tą medialną rzeczywistość przy projektach sportowych, lifestylowych czy charytatywnych, które organizuję od lat. A w 'Agencie' musiałam się z tym zmierzyć".

Żona Piotra Kraśki podkreśla, że bardzo zżyła się z ekipą "Agenta". Wiele osób poznała z zupełnie innej strony i zaprzyjaźniła się z nimi. Wpływ na to miał zapewne "stan zagrożenia", w którym cała ekipa musiała funkcjonować przez kilka tygodni.

"Ci ludzie, którzy normalnie powinni być przeciwnikami, stali się tak naprawdę bliscy" - uważa. "Na co dzień wszyscy uśmiechamy się do siebie i wymieniamy miłe frazesy i trudno powiedzieć, jacy jesteśmy naprawdę, a poddani cały czas presji i stanowi zagrożenia w tym programie, tak naprawdę poznajemy tego drugiego człowieka prawdziwego, takim jakim on jest. W większości przypadków to były miłe zaskoczenia i myślę, że znajomość na wiele lat".

Pytana, czy to ona jest agentem, uśmiecha się... "Ja sobie codziennie wieczorem zadaję to pytanie: kto jest agentem? Tak samo jestem niezmiernie ciekawa, kto się nim okaże".

Myślicie, że to Malina jest agentem?

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy