Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Kaja Paschalska zapadła się pod ziemię! Co się z nią teraz dzieje?

Kaja Paschalska (32 l.) zaistniała w show-biznesie dzięki roli w serialu „Klan”, ale zapragnęła także spróbować swoich sił jako wokalistka. Niestety wtedy musiała zmierzyć się z ostrą krytyką. Czy to spowodowało, że wycofała się z marzeń o śpiewaniu?

Tegoroczne wakacje spędziła na Sardynii. Kilka zdjęć umieściła w mediach społecznościowych, skąd natychmiast trafiły do mediów. To jednak nie cudowne krajobrazy zaparły dech w piersiach komentujących, a figura aktorki. Bo ponad dwadzieścia lat temu, kiedy zaczynała grać w "Klanie" Olę Lubicz, mało kto spodziewał się, że ten roztrzepany, rumiany i piegowaty rudzielec przeistoczy się w pełną wdzięku, piękną kobietę.

Reklama

Seksbombę, o której będą pisać zagraniczne media. W dodatku po zawodowych przejściach. Zaczęła grać, gdy miała 11 lat. Zgłoszenie na casting do "Klanu" to nawet nie był jej pomysł, tylko rodziców.

"Całe moje dorastanie przebiegło w trochę inny sposób niż u moich rówieśników - było przyspieszone, bardziej intensywne" - wspomina. 

Aktorstwo spodobało się jej. Zwłaszcza, że jako osóbka energiczna zawsze robiła dookoła siebie dużo zamieszania.

"Kaja to typ stojąco-tańczący (...). Bez tańców na stole nie ma dla niej imprezy" - lata temu opowiadał jej znajomy. 

Wspominał, że kiedy zaczął ją zabierać na mecze stołecznej Legii, zawsze krzyczała najgłośniej na stadionie. A stąd już niedaleko do jej kolejnej pasji - śpiewania.

"Robiłam to cały czas, jeszcze zanim dołączyłam do ‘Klanu’. Muzyka była, jest i będzie moją największą pasją" - zwierzyła się kiedyś. - "Dwa razy w tygodniu chodzę na lekcje śpiewu, bardzo dużo ćwiczę też w domu. To nie jest tak, że podchodzę do tego tematu ‘na lajcie’" - dodała.

I rzeczywiście, podchodzi poważnie - nagrała dwie płyty, wydała kilka singli, śpiewała też gościnnie. I tu nastąpiła katastrofa. Kiedy w 2003 roku zaśpiewała w refrenie piosenki rapera Funky’ego Filona "Mała Chinka", znanej też jako "Chinka Czikulinka", spotkała się z ogromną krytyką. Zarzucano, że tekst utworu jest w złym smaku, kiczowaty, a nawet rasistowski.

"Tyloma złośliwościami, jakie się wtedy na mnie posypały, mogłabym obdarować dziesięciu innych artystów" - wspominała. 

Potem wycofała się na jakiś czas ze sceny i świateł ramp. Po latach przyznała, że ta sytuacja kosztowała ją wiele nerwów:

"Trochę tak było, że się popłakałam i zamknęłam w domu, tak?" Ale ciężki okres minął. Aktorka zaśpiewała nawet na festiwalu w Opolu, a także wystąpiła w sesji zdjęciowej magazynu dla panów "CKM". W tym czasie już zaczęto o niej mówić, a nawet pisać, że wygląda "jak milion dolarów".

Jednak prawdziwy triumf nastąpił w 2015 roku, po występie w polsatowskim programie "Twoja twarz brzmi znajomo". Wówczas pokazała, że scena to jej żywioł.

Karta się odwróciła. Aktorka promienieje szczęściem. Tym bardziej, że od ponad roku mówi się, że spotyka się z raperem Tomaszem Lewandowskim występującym pod pseudonimem VNM.

Przeszła nie tylko zewnętrzną, ale i wewnętrzną przemianę. Nie zapomniała jednak o bolesnej życiowej lekcji, która ją wzmocniła. Rok temu wyznała: "Mam 31 lat i wiem, że nic nie jest w stanie mnie zniszczyć".

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kaja Paschalska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje