Julia Wieniawa lubi chwalić się swoim zdrowym, wręcz ascetycznym trybem życia. Ćwiczy jogę i przestrzega diety. 3 lata temu całkiem poważnie próbowała wmówić czytelnikom „Faktu”, że gluten powoduje depresję. Jak ujawniła, wprawdzie nie stwierdziła u siebie alergii na gluten, ale na pewno ją ma, bo jak inaczej wyjaśnić to, co ją spotkało:
Moja trenerka zachęciła mnie jakiś czas temu, żeby wyeliminować gluten na miesiąc i zobaczyć, jak się będę czuła. I potem jak zjadłam pizzę to miałam małą depresję.
Cóż, depresja uchodzi wśród celebrytów za dość pojemne pojęcie i bywa stosowana w przypadkach każdej zniżki nastroju, na takiej samej zasadzie, jak każde przeziębienie nazywa się grypą. Warto pamiętać, że jest to duży nietakt wobec ludzi, którzy rzeczywiście cierpią na kliniczną depresję, ciężką chorobę o wysokim stopniu śmiertelności.
Julia ujawniła także, że ma chorą tarczycę i z tego względu musi wyeliminować alkohol. Wprawdzie od czasu do czasu ponosił ją melanż, ale w końcu celebrytka ogłosiła koniec z używkami. Jak wyznała w jednym w wywiadów, jej tarczycę „rozwalił” stres:
To wszystko, co działo się w moim życiu, dawało mi ogromną dawkę kortyzolu. Rozwaliło mu to tarczycę. Zrozumiałam, że muszę się ogarnąć. Zaczęłam dbać o to, co jem, przestałam imprezować, prawie całkowicie odstawiłam alkohol.
Wieniawa miała atak paniki przed koncertem
To, co wydarzyło się w miniony weekend, najwyraźniej podlega kategorii „prawie”. Jak wyznała Julia w rozmowie z Pomponikiem, przed występem na Orange Warsaw Festiwal miała całkiem poważne ataki paniki:
Po prostu zebrało mi się dużo na głowie i tak jakąś presję na siebie nałożyłam, że to musi być najlepsze, to to będzie moja wizytówka. Myślę, że się udało, bo mam bardzo dobre recenzje tego występu i o to mi chodziło. Chciałam dać z siebie 150 procent. Czasami tak jest, że jak się starasz i chcesz, żeby coś wyszło najlepiej, to masz taki: kurczę, nie dam już rady. Dobrze, że to się wydarzyło przed występem, a nie na scenie. Ludzie traktują nie trochę jak takiego robota, że wchodzi, robi swoje i wychodzi. Chciałam pokazać, jak to wygląda od kulis, że to jest pot i czasem łzy. Trzeba przyjąć ten smutek, a potem dalej walczyć o swoje.
Występ okazał się, na szczęście, sukcesem i jak już napięcie zeszło, to po prostu nie dało się tej ulgi nie opić. Do tego stopnia, że jak ujawniła na Instastory celebrytka, następnego dnia musiała ratować się leczniczą kroplówką z witaminami i mikroelementami. Za to jak już stanęła na nogi, w te pędy pobiegła reklamować bezalkoholowe drinki na imprezie.
Zobacz też:
Elżbieta II złożyła hołd swojej prababce, królowej Wiktorii
Krzysztof Ibisz zostanie ojcem. Kto jeszcze ceni sobie późne ojcostwo?










***








