Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Julia Pietrucha czuje się szczęściarą

Potrafi cieszyć się życiem, codziennością u boku tych, których kocha – partnera i niespełna rocznej córeczki. To miła odmiana po tym, co ją spotkało...

Długo szukała swojego szczęścia, ale w końcu los się do niej uśmiechnął. Julia Pietrucha (30 l.) znalazła je u boku ukochanego, Mateusza. Przystojny gitarzysta, członek jej zespołu całkowicie odmienił jej życie. Jak tego dokonał?

Reklama

Jej poprzedni związek z Amerykaninem Ianem Dowem wydawał się idealny. Parę łączyło nie tylko uczucie uwieńczone buddyjskim ślubem w Kalifornii, ale też muzyczna pasja. I to ona po sześciu wspólnie spędzonych latach stała się powodem ich głośnego rozstania.

Poszło o debiutancką płytę Pietruchy "Parsley", nad którą razem pracowali. Niestety, jej sukces zamiast cieszyć, mocno ich podzielił. Ian żalił się w mediach, że Julia nie dzieli się zyskami z albumu i to przez nią pół roku był bezdomny.

Ona nie chciała komentować sporu, choć widać było, że oskarżenia bardzo ją bolą. Obawiała się, że jeśli nie dojdą do porozumienia, sprawa może znaleźć swój finał w sądzie. Mateusz mocno wspierał Julię w konflikcie z Ianem. To, że mogła na niego liczyć w tak trudnym momencie, jeszcze bardziej ich do siebie zbliżyło.

Gdy gwiazda poinformowała publicznie, że chłopak jest jej nowym partnerem i, że spodziewają się dziecka, Ian nie pozostawił tego bez złośliwego komentarza.

- Gratuluję im. Nasze wspólne życie było bolesne i mroczne. Zbyt duże były różnice osobiste i kulturowe, by mogło nam się udać. A gdy zaczęliśmy razem tworzyć płytę, było już tak źle, że pojawiła się nienawiść. Mam również świadomość, że mnie zdradzała, ale czy właśnie z Mateuszem, tego nie wiem - nie przebierał w słowach.

Julia wyciszyła się dopiero wtedy, gdy Dow wyjechał z Polski. Będąc w ciąży, zamieszkała w Trójmieście, gdzie przyszła na świat jej córeczka Gaja. - Przewartościowałam moje życie i już nie ja jestem istotna i moje plany, ale ona. Do niedawna to ja nadawałam wszystkiemu rytm, teraz dyktuje go Gaja, a ja się temu poddaję. To takie utarcie nosa - śmieje się Julia.

Artystka ze swoim partnerem i córeczką mieszka w Gdańsku, w bloku na 10. piętrze. - Oczy cieszy piękny widok na las i morze. Kiedy mamy otwarte okna, nie słychać dźwięków ulicy tylko śpiew ptaków - cieszy się urokami nowego miejsca.

Choć Gaja nie skończyła jeszcze roku, jej mama już wróciła do pracy - nagrywa, koncertuje. Na początku miała wyrzuty sumienia, że ciągnie ze sobą maleństwo na drugi koniec Polski. Wolała jednak takie rozwiązanie niż ciągłe rozstania z małą.

Dzięki temu nie musi rezygnować ani z pracy, ani ze zwiedzania świata, które kocha i ona, i Mateusz. Niedawno cała trójka wróciła z wyprawy na Bali. Dla małej Gai była to pierwsza tak egzotyczna podróż, a ponieważ dziewczynka bardzo dobrze ją zniosła, para już planuje kolejną wyprawę.

Wszystko to sprawia, że Julia czuje się szczęśliwą matką, partnerką i artystką.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dowiedz się więcej na temat: Julia Pietrucha

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje