Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Sydor: Powrót po życiowych zawirowaniach

Kwitnie. Gra, wychowuje synów, została nawet architektem wnętrz. Poukładała sobie życie i zamknęła drzwi, za którymi pozostały burzliwe emocje.

Jej powrót na plan serialu "M jak miłość" wywołał w zeszłym roku burzę. Po dekadzie jej nieobecności plotkowano, że stroi gwiazdorskie fochy i nie chce wspólnych zdjęć z inną gwiazdą tego serialu, Dominiką Ostałowską (46 l.). W końcu produkcja serialu kategorycznie zaprzeczyła tym plotkom.

Reklama

Burza po powrocie aktorki to był jednak zefirek w porównaniu z huraganem po odejściu z serialu. Historia miłosna, w której jedną z uczestniczek była piękna aktorka, mogłaby być scenariuszem brazylijskiej telenoweli.

Gdy dziesięć lat temu Joanna Sydor (43 l.) grała w "M jak miłość", była w związku z jego reżyserem, Mariuszem Malcem (49 l.). Spodziewali się wspólnego dziecka.

I wtedy nad ich związkiem zawisły chmury. Do reżysera bardzo zbliżyła się występująca w serialu Dominika Ostałowska. Stracili dla siebie głowę. A związek Joanny z "mężczyzną jej życia", jak o nim myślała? No cóż... rozpadł się.

Jej świat legł w gruzach. Była głęboko zraniona. W desperacji jeździła na plan filmowy do ukochanego i prosiła, by się opamiętał. Miała też wielki żal do koleżanki z planu. - Wiedziała, że jesteśmy z Mariuszem razem, mamy dziecko i planujemy ślub. Mówiłam: "Dominika, zostaw nas w spokoju, odejdź, daj nam wszystko na nowo poskładać". Była jednak głucha na moje prośby, Mariusz zresztą też. Jak zorientował się, że już o wszystkim wiem, wprowadził się do niej - wyznała w mediach.

Zrozpaczona, pożegnała się w końcu nie tylko z ukochanym. Odeszła też z serialu. Na Dominikę Ostałowską natychmiast spadła fala krytyki. Nie broniła się. Jej obrońcy argumentowali, że zanim Joanna związała się z reżyserem, także ją oskarżano, że rozbiła poprzedni związek ukochanego. Tymczasem Joanna broniła się, mówiąc, że jej młodszy syn jest owocem miłości, nie zdrady.

Całą sytuację komplikował jeszcze jeden fakt. Na początku miłosnych zawirowań żadna osoba z tej trójki nie była wolna. Wszystkie dokonywały rewolucji w swoim życiu, rozstając się z dotychczasowymi partnerami w trakcie lub po tej burzy w ich życiu: Joanna z mężem i ojcem starszego synka, Mariusz z żoną, podobnie Dominika - z partnerem i ojcem swego syna.

Związek Dominiki z reżyserem nie przetrwał próby czasu. Po roku rozpadł się, a życie dopisało do tej skomplikowanej historii miłosnej własną puentę. Bo choć filmowiec rozkochał w sobie dwie aktorki, to ślub wziął z... trzecią. Szczęście znalazł dopiero u boku 31-letniej Aleksandry Prykowskiej.

Gdy Joanna w zeszłym roku wróciła na plan, obawiano się, że między aktorkami dojdzie do konfrontacji. A nawet, że będzie chciała wziąć odwet na dawnej rywalce! Tymczasem okazało się, że jest ona już w zupełnie innym momencie swego życia.

W czasie przerwy ukończyła wymarzoną architekturę wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych, grywała też w różnych produkcjach. Ale najważniejszy był dla niej czas, który mogła spędzić ze swoimi synami. Podobno jest też ktoś ważny w jej życiu, tym razem niezwiązany z show-biznesem. Jednak sercowe sprawy pozostawia dla siebie.

A wydarzenia sprzed dekady? Emocje dawno już opadły, dla niej to dawno zamknięty rozdział. Zapewnia, że bardzo szanuje Dominikę "jako człowieka i aktorkę". - Nie sądzę, żebyśmy miały jakiś konflikt - wyjaśniała publicznie. - Nawet nie miałyśmy okazji się spotkać - dodawała.

Czas więc uleczył rany, a piękniejsza niż kiedykolwiek aktorka wyszła na prostą.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje