Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Moro znów tęskni za mamą

Mama Joanny Moro przez długi czas była dla niej wsparciem w codziennych obowiązkach. Jak dowiedział się jeden z tygodników, właśnie wróciła do Wilna...

Jeszcze całkiem niedawno w uroczym parku na warszawskim Starym Żoliborzu rozbrzmiewał śmiech jej dzieci Mikołaja (8 l.) i Jeremiego (6 l.) bawiących się z jej mamą Jolantą. Chłopcy byli szczęśliwi, mając babcię tak blisko.

Reklama

Matka Joanny Moro (33 l.) w 2014 r. na prośbę córki przyjechała z Wilna i była dla zapracowanej gwiazdy ogromnym wsparciem. Nie tylko opiekowała się wnukami, ale gotowała, prowadziła dom, dzięki czemu aktorka i jej mąż mogli intensywnie pracować.

Niestety, jak udało się dowiedzieć tygodnikowi "Na żywo", ta idylla właśnie się skończyła. - Mama Joasi tak bardzo tęskniła za rodzinnym domem, że wróciła na Litwę - twierdzi informator gazety.

Aktorka, która nie lubi powierzać swoich dzieci opiekunkom, była bardzo zasmucona decyzją mamy, ale nie miała do niej pretensji. Sama także wie, co to tęsknota za miejscem, gdzie spędziła szczęśliwe dzieciństwo pod okiem kochających rodziców i rozwijała swoje talenty.

Przed laty Joanna, zmęczona ilością i intensywnością zajęć w Akademii Teatralnej w Warszawie, dzwoniła do mamy z Polski i płakała w słuchawkę, mówiąc: "nie dam rady, nie wytrzymam". Pani Jolanta miała wtedy dla niej krótką odpowiedź: "pakuj się i wracaj".

Jednak jej ambitna córka nie zrezygnowała z marzeń o artystycznej karierze. Przetrwała trudny okres aklimatyzacji w obcym kraju, a potem spotkała chłopaka z Wilna, którego los także rzucił do Polski.

Mirosław Szpilewski, z wykształcenia inżynier, był synem nauczycielki Joanny i szybko zdobył jej serce. - Kiedyś podobali mi się artyści, ale tak naprawdę Mirek był pierwszym mężczyzną, z którym chciałam coś stworzyć. On jest głową naszej rodziny - wyznała aktorka w jednym z wywiadów.

W tym roku, latem, para będzie świętować 10. rocznicę ślubu. Czy z tej okazji małżonkowie odwiedzą ukochane Wilno i pokażą jego uroki swoim synom?

Niewykluczone, bo żegnając mamę, Joasia obiecała, że postara się częściej składać jej wizyty wraz z całą rodziną. A że jest wspaniałą córką, na pewno nie złamie danego słowa.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Moro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje