Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Jerzy Kamas i Wiesława Niemyska: On nie potrafił jej tego dać

Poznali się na teatralnych deskach. On grał Don Juana, legendarnego kochanka, w którym ona była zakochana. Wkrótce zostali parą również w życiu. Ale na krótko. Co zniszczyło ten związek?

Podobał się kobietom i dobrze o tym wiedział. Przystojny, miał aparycję, a do tego intrygujący, niski głos, którym uwodził nie tylko ze sceny. A do tego romantyk. Wszystko to sprawiało, że Jerzy Kamas (†77 l.) wydawał się idealnym partnerem. Czy rzeczywiście nim był?

Reklama

Starannie chronił swoje życie prywatne i mało kogo dopuszczał bliżej. Z Ewą Miękus znali się jeszcze ze studiów w łódzkiej filmówce. Po ślubie dotarło do nich, że pobrali się zbyt wcześnie. Niedojrzali, nie potrafili porozumieć w wielu życiowych kwestiach.

Co więcej, rywalizowali ze sobą w zawodzie, a że Jerzy szybko zaczął odnosić sukcesy, Ewie było coraz trudniej. Nie chciała też grać roli żony swojego męża i świecić odbitym światłem. - Gdy Jerzy przyjął propozycję pracy w Krakowie, a potem w Warszawie, Ewa została we Wrocławiu. To był definitywny koniec ich małżeństwa - twierdzi informator "Na żywo".

W 1971 r. był więc już kawalerem z odzysku. To wtedy pojawił się w Teatrze Ateneum, gdzie szybko stał się ulubionym partnerem dyrektorowej Aleksandry Śląskiej i jednym z najważniejszych aktorów Ateneum. Za kulisami plotkowano o romansie, który połączył tę parę, gorsząc się niekiedy różnicą wieku - Śląska była 13 lat starsza od Kamasa. Aktor chciał ułożyć sobie życie po rozwodzie, ale tę znajomość traktował wyłącznie jak przygodę.

Gdy na planie Teatru Telewizji poznał młodą aktorkę Wiesławę Niemyską, oszalał z miłości. Początki były niezwykle romantyczne. On grał Don Juana, legendarnego uwodziciela i słynnego kochanka, któremu żadna kobieta nie mogła się oprzeć, a ona - właśnie jedną z tych kobiet. Jerzy i Wiesława szybko odnaleźli porozumienie - najpierw na ekranie, a potem w życiu.

Wydawało się, że mieli szansę na stworzenie udanego związku. - Trudno zdefiniować pojęcie szczęścia. Dla mnie jest chwilą. Przecież nawet wówczas, gdy czujemy się szczęśliwi, zaczynamy mieć wątpliwości, czy rzeczywiście tak nam dobrze - mówił.

Uczucie nie wytrzymało próby czasu. - Wiesława nie chciała się dzielić swoim mężczyzną ze Śląską. Irytował ją też jego rozrywkowy styl życia. Przeżyła wielką fascynację, ale pragnęła dla siebie stabilizacji i bezpieczeństwa, której on na tym etapie nie umiał jej zapewnić - zdradza źródło "Na żywo".

A Kamas? Chyba potrafił ją zrozumieć i jej wybaczyć. - Miłość jest dostatecznie irracjonalna, aby nie można było sobie wmówić, że ktoś jest wrażliwy, piękny, dobry i dlatego powinniśmy go kochać - mówił aktor.

Jerzy i Wiesława rozstali się w przyjaźni. Kilka lat później zagrali razem w serialu "Sekrety Enigmy". Ona już była żoną naukowca Artura Szczepańskiego, a on związał się z Beatą.

Była o 15 lat młodsza od Jerzego, ale wykazywała się dużą dojrzałością. Potrafiła poświęcić wszystko domowi, rodzinie, mężowi i wychowaniu synów - Karola i Pawła. Późne ojcostwo Jerzego dodało aktorowi skrzydeł, poczuł się wreszcie spełniony w życiu prywatnym.

Potem, jeszcze raz, już po wielu latach, w 1997 r. Kamas i Niemyska ponownie spotkali się w pracy wTeatrze Narodowym. Aż do jego śmierci w 2015 r. potrafili mówić o sobie z szacunkiem i sympatią...

***


Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Kamas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »