Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jarosław Bieniuk zawiódł zaufanie Krystyny Przybylskiej? "Skupiła się na Oliwii, Szymonie i Jasiu"

To bardzo trudny czas dla całej rodziny. Na byłym piłkarzu, Jarosławie Bieniuku (39 l.) ciążą zarzuty, trwa śledztwo. Zatroskana mama Ani chce chronić jej dzieci.

Nie ma dnia, by Krystyna Przybylska nie odwiedziła grobu córki na gdyńskim Oksywiu, tuż przy parafii św. Michała Archanioła. Jeszcze kilkanaście dni temu zapaliła znicz i w skupieniu modliła się za duszę ukochanej Ani. Ostatnie wydarzenia zburzyły jej kruchy spokój. 

Reklama

Informacja o zatrzymaniu Jarosława Bieniuka wstrząsnęła nią. Wizerunek troskliwego taty i odpowiedzialnego mężczyzny w jednej chwili rozleciał się jak domek z kart. Ukochany jej córki obracający się w szemranym towarzystwie, spotykający się z dziewczętami o wątpliwej reputacji w hotelach? Nie tak wyobrażała sobie życie ojca trójki wnuków. 

Kobieta znana na Wybrzeżu jako Cassandra wytacza przeciwko Bieniukowi poważne oskarżenia, lecz on nie przyznaje się do winy. Wydał oświadczenie, udzielił też wywiadu "Dzień Dobry TVN". 

- Dwa dni w areszcie, ciężkie chwile, staram się pozbierać. Dzieci mnie znają, zdawały sobie sprawę z tego, że to nieprawda i tata zaraz wróci - mówił Bieniuk przed kamerami i tłumaczył się: - Znałem tę kobietę wcześniej z Trójmiasta, tym bardziej nie spodziewałem się czegoś takiego. Zawsze mi się wydawało, że nie mam wrogów, ale widocznie mam - skwitował. 

Dla pani Krystyny najważniejsze jest dobro wnuków. Nie komentuje sytuacji. Widzi, jak szum medialny destrukcyjnie wpływa na ich kondycję psychiczną. - Krysia skupiła się na Oliwii, Szymonie i Jasiu. To z nimi rozmawiała w pierwszej kolejności i starała się je uspokoić. Nie jest tajemnicą, że umierająca córka uczyniła ją strażniczką majątku dzieci z prośbą, by dbała o ich edukację i bezpieczeństwo. Zawsze jest na posterunku, także teraz, kiedy Jarek wziął bezpłatny urlop w pracy, w klubie Lechii Gdańsk, i nie będzie zarabiał - mówi "Dobremu Tygodniowi" znajoma rodziny. 

Pani Krystyna spędziła z wnukami sporo czasu w święta. Chciała, by zapomniały o dramacie rozgrywającym się na oczach całej Polski. Najbardziej martwi się o Oliwkę, bo 17-latka z katolickiej, małej szkoły, którą kiedyś wybrała dla niej Ania, trafiła do publicznego liceum, gdzie może być bardziej narażona na ataki. Zbliża się koniec roku szkolnego, ważne, by to zamieszanie nie wpłynęło na oceny pociech. 

Relacja z Jarkiem po śmierci Ani była dobra, ale nie idylliczna. To mama Bieniuka, Lidia, gra główne skrzypce. Przeprowadziła się do domu syna i pomaga mu w opiece nad dziećmi. Rozdźwięk w rodzinie przyniosła książka biograficzna "Ania", do której Jarek odmówił komentarza, mimo że wypowiedzieli się niemal wszyscy bliscy aktorki. Nie pojawił się też na premierze wydawnictwa, gdzie mama i siostra Ani dzieliły się rodzinnymi opowieściami. 

- Mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy udźwignę słowa, żeby opisać tę piękną historię, pięknego życia z najpiękniejszą i najlepszą osobą, jaką znałem - tłumaczył się. 

Czy mama Ani czuła się rozczarowana, gdy niespełna rok po śmierci córki zaczął spotykać się z Martyną? Wypowiadała się taktownie. - Szczerze mówiąc nie jestem jeszcze gotowa na to, że już teraz ktoś zajmie w jego życiu miejsce Ani. Jednak to jego życie. Z całego serca życzę Jarkowi, żeby wszystko ułożyło mu się tak, jak on tego chce. Jeżeli tylko będzie pewny swoich uczuć i jeżeli dzieci zaakceptują nową kobietę, będę trzymać kciuki - mówiła. 

Czytaj dalej na następnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Bieniuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje