Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jarosław Bieniuk tak chce uczcić pamięć po zmarłej Annie Przybylskiej

Choć Jarosław Bieniuk (37 l.) po śmierci Anny Przybylskiej (†35) musi łączyć pracę z opieką nad dziećmi, nie zapomina o gdyńskim hospicjum i Fundacji Hospicyjnej. Wypełnia tym samym ostatnią wolę ukochanej. Pamięć po niej chce uczcić także w inny sposób.

Piąty października już zawsze będzie dla niego i wielu innych osób trudnym dniem. Ania odeszła dwa lata temu po ciężkiej chorobie. Trzy dni przed rocznicą Jarosław Bieniuk wziął udział w koncercie pamięci Anny Przybylskiej, z którego dochód zostanie przeznaczony na hospicjum dla dzieci. Jak udało się dowiedzieć "Na Żywo", partner zmarłej aktorki na stałe współpracuje z Fundacją Hospicyjną i będzie się udzielał w zaplanowanej na październik kampanii "Hospicjum to też życie".

Reklama

W tym roku akcja ma zwracać uwagę na rodziny, które opiekują się osobami ciężko chorymi i w tych trudnych chwilach potrzebują wsparcia, przyjacielskich gestów, sąsiedzkiej życzliwości.

- To temat, o którym warto rozmawiać - mówi "Na Żywo" Jarosław Bieniuk. - Wspieram Fundację Hospicyjną, więc na pewno wezmę udział w tych wydarzeniach. Muszę tylko zaplanować swój kalendarz. Będę też, jak co roku, zachęcał do przekazywania na fundację 1 procenta podatku.

Tak samo gorliwie Bieniuk wspiera gdańskie Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza, z którego pomocy korzystała Ania. Dyrektor placówki, ks. Jędrzej Orłowski, był przy niej w ostatnich miesiącach życia. Udzielił jej sakramentu namaszczenia chorych, wspierał duchowo.

- Hospicjum towarzyszyło jej w opiece domowej. Udostępnialiśmy sprzęt, który był potrzebny. Korzystała również z pomocy stacjonarnego domu hospicyjnego, do którego przyjeżdżała w momentach, gdy potrzebowała pomocy przeciwbólowej. Podawaliśmy jej wtedy kroplówki, a potem wracała do domu - mówi ks. Orłowski.

Ostatnią wolą aktorki było, aby jej bliscy nawet po jej śmierci wspierali gdyńskie hospicjum. Przed pogrzebem rodzina zaapelowała, by zamiast kupować wiązanki na grób, wpłacać pieniądze na rzecz placówki. Zebrano 194 tys. zł. Ośrodek wsparła też sumą 50 tys. zł była drużyna piłkarska Bieniuka - Lechia Gdańsk oraz Grupa ETL. Wzruszony Jarosław, obecnie pełniący w Lechii funkcję pełnomocnika zarządu ds. sportowych, zamieścił zdjęcie z przekazania czeku na swoim Instagramie.

Rocznica śmierci Anny Przybylskiej zbiega się z informacją o powstaniu filmu biograficznego o aktorce. Chce go zrealizować Radosław Piwowarski, który odkrył talent Ani i powierzył jej pierwszą rolę. Teraz zamierza nakręcić jej biografię o roboczym tytule "Gwiazda".

Tygodnik "Na Żywo" zapytał Jarosława, czy jest zadowolony z tego pomysłu. - Cieszę się, że reżyserować ma pan Piwowarski - mówi Bieniuk. Nie kryje jednak obaw, że moment na nakręcenie biografii Ani jest nieodpowiedni. - Może trochę za wcześnie na powstanie takiego filmu. Zbyt wcześnie, aby o tym mówić. Ten film równie dobrze może wcale nie powstać.

Jak dowiedziało się "Na Żywo", Jarosław nosi się z myślą o upamiętnieniu zmarłej ukochanej w inny sposób. - Chciałby napisać o Ani książkę - zdradza znajomy Bieniuka. - Pragnie ocalić od zapomnienia bezcenne wspomnienia o niej, które są w nim ciągle żywe. Zamierza pokazać, jak wspaniałą była osobą.

Książka partnera zmarłej aktorki ma być adresowana nie tylko do fanów Ani, ale przede wszystkim do jej dzieci. - Janek miał trzy lata, gdy jego mama umarła, wspomnienia o niej stają się mgliste. Gdy dorośnie, ta książka będzie dla niego bezcennym skarbem - mówi znajoma rodziny. Jarosław na razie nie chce mówić o książce. - Proszę nie ciągnąć mnie za język - uśmiecha się.

Trzymamy kciuki!

***

Zobacz archiwalny wywiad z Anną Przybylską:

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Bieniuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje