Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jacyków: Wyszedłem z macicy

Stylista udzielił wywiadu dla jednego z magazynów, w którym przybliżył, czym zaskoczy Polaków w 2009 roku.

"Mam zamiar zrobić takie pierdnięcie, po którym świat zadrży w posadach" - stwierdził w rozmowie z "Na żywo".

Reklama

"Przygotowuję się też do wydania dwóch książek. Myślę, że dobrze by było opisać, w jaki sposób rozwijał się polski show-biznes".

Jacyków na pytanie, skąd tak naprawdę wziął się na polskim rynku medialnym, odparł: "Wyszedłem z macicy, jak wszyscy".

"Pracuję od 1992 roku, kiedy to powstały pierwsze okładki pism kobiecych. Pracę jako stylista rozpocząłem u boku Marka Czuchowskiego. Najpierw robiliśmy mnóstwo kalendarzy i jak rozwijał się rynek, tak rozwijała się nasza współpraca".

Jacyków do Polski powrócił z Francji, kiedy zmarł jego ojciec: "Nie mogłem już sobie pozwolić na bycie chłopcem brylującym w Europie, tylko musiałem przyjechać do domu i zająć się egzystencją. Wtedy okazało się, że tak naprawdę to nie ma w Polsce zawodu stylisty i moja wiedza na temat mody i projektantów, znajomość tkanin, cięć, krojów nie jest nikomu do niczego potrzebna. I tak zostałem subiektem".

Tomek twierdzi, że nie ma jednoznacznego przepisu na sukces: "Czasem wystarczy powiedzieć, że się wróciło z Francji, albo jeszcze lepiej z Nowego Yorku! Od razu otwiera się wiele drzwi. A powody powrotów bywają różne. Ktoś nie sprawdził się na tamtym rynku lub powrócił z powodów sentymentalnych. Fakt powrotu nie oznacza, że ktoś się zna na tym, co robi".

Jacyków wyznał również, że marzy o domu spokojnej starości: "Chciałbym zarobić tyle pieniędzy, żeby móc wykupić sobie miejsce w domu starców na Lazurowym Wybrzeżu i zamieszkać tam z przyjaciółmi".

Na Żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Jacyków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje