Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jacek Łągwa: jego apartament został zlicytowany!

29 września w Sądzie Rejonowym dla Łodzi Widzewa został zamknięty kolejny rozdział w życiu Jacka Łągwy (46 l.). Komornik zlicytował łódzki apartament kompozytora największych przebojów grupy Ich Troje.

350-metrowe mieszkanie, którego wartość oszacowano na półtora miliona złotych, zostało sprzedane za niecały milion. Lokal mieści się na dwóch kondygnacjach apartamentowca i składa się z sześciu pokoi (jeden mierzy ponad 90 metrów!), pięciu łazienek, obszernej kuchni, spiżarni, garderoby, kilku tarasów i balkonów.

Reklama

Pokoje wyposażone są w automatyczną klimatyzację i oświetlenie sterowane komputerowo, wykończone drewnem, granitem, marmurem i stalą szlachetną. Mieszkanie to pamiątka po czasach świetności zespołu Ich Troje, gdy Jackowi Łągwie wiodło się fantastycznie.

- Z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży w pierwszej kolejności zostaną pokryte roszczenia alimentacyjne na rzecz jego nieletnich dzieci - mówi "Twojemu Imperium" asesor komornika nadzorującego licytację. - W drugiej kolejności pieniądze dostanie bank, a na końcu miasto Łódź.

Na muzyku Ich Troje wisi niespłacany kredyt w wysokości 330 tysięcy franków szwajcarskich, ponadto jest dłużny miastu Łódź 150 tysięcy złotych. Zaś alimentów na dwie córki z zakończonego rozwodem małżeństwa: Aleksandrę (15 l.) i Marię (12 l.), artysta nie płaci od kilku lat. Jaki los czeka obecnie Łągwę, tego nie wiadomo.

Jego sąsiedzi z apartamentowca uważają, że muzyk ma inne mieszkanie, bo w tym, które właśnie zlicytowano, był rzadkim gościem, odkąd odcięto mu prąd. - Jesteśmy zaskoczeni - mówi "Twojemu Imperium" sąsiad artysty z piętra. - To miły, spokojny człowiek. O jego problemach dowiedzieliśmy się dopiero ostatniej wiosny.

Muzyk nie pojawił się na licytacji, podobno był w tym czasie w Karpaczu. Niechętnie również kontaktuje się z dziennikarzami. - Nie chcę o tym wszystkim rozmawiać. Wiele osób dobija się do mnie, ale niczego nie komentuję. Nie chcę o moich problemach ani słyszeć, ani mówić, a tym bardziej czytać - oświadczył.

Kwota uzyskana z licytacji apartamentu, w którym Łągwa spędził najpiękniejsze lata swego życia i święcił triumfy Ich Troje, raczej nie zaspokoi wszystkich roszczeń. Na pomoc Michała Wiśniewskiego też nie może liczyć. Lider Ich Troje przyznał w jednym z wywiadów, że przehulał całe 35 milionów złotych zarobionych na śpiewaniu.

Pogrążyło go zamiłowanie do hazardu i alkoholu. Miał też słabość do luksusu: ubrania i buty szył na zamówienie, miał kilka samochodów, samolot, służbę, ochroniarzy. Z dołka wyciągnęła go dopiero czwarta żona, Dominika Tajner-Wiśniewska. Dzięki niej Michał pospłacał długi i zaczął stawać na nogi.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje