Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jacek Borkowski pogodzi się z byłą żoną? Liczy, że odpuści mu alimenty!

Niedawno został wdowcem i sam wychowuje dwoje dzieci. Ale sen z powiek spędza mu też konflikt z byłą partnerką, który ciągnie się już od czternastu lat.

Ten rok jest dla niego pasmem nieszczęść. Najpierw niespodziewana śmierć ukochanej żony Magdy, pogrzeb i żałoba. Później sądowa batalia z teściową i szwagierką o uregulowanie kontaktów z jego dziećmi – Jackiem (13) i Madzią (10), a do tego kradzież rodzinnych pamiątek i biżuterii. 

Reklama

Ile jeszcze wytrzyma Jacek Borkowski? Czy samotny ojciec będzie miał siłę na rozwiązywanie problemów? 

To pytanie zadają sobie nie tylko koledzy aktora, ale i on sam. Bliscy martwią się i zastanawiają, czy była żona Katarzyna Borkowska w tej nowej, trudnej dla Jacka sytuacji zrezygnuje z alimentów, podziału majątku i licznych spraw w sądzie, które do dzisiaj ciągną się za byłymi małżonkami? 

Aktor jest dobrej myśli. Bo chociaż spadło na niego mnóstwo dodatkowych obowiązków, a przyszłość „Klanu”, który dawał mu stabilność finansową, jest niepewna, to Jacek wierzy, że uda mu się wyjść z impasu.

Dobre wspomnienia skruszą jej serce? Kiedy w 2002 r. odszedł od Katarzyny, zostawiając ją z wchodzącą w dorosłość córką Karoliną, nie wiedział, jakie będą tego konsekwencje. Mówił tylko, że poznał miłość życia, że Magdalenę Gotowiecką powinien spotkać na początku swojej drogi. 

Katarzyna była rozgoryczona, przez siedem lat nie chciała dać mu rozwodu i wywalczyła alimenty, które Borkowski musi płacić na nią do dziś. Wiele wysiłku kosztowało go także to, by przez rozwód nie stracić starszej córki.

"Karolina zawsze była i będzie dla mnie ważna. Rozstanie z jej matką było do przewidzenia. Więcej nas dzieliło, niż łączyło. Tkwiłem w tym związku 20 lat, bo chciałem, żeby nasza córka wychowywała się w pełnej rodzinie. Spędzaliśmy razem wakacje, święta. Była szczęśliwa. Kiedy się usamodzielniła, mogłem z czystym sumieniem odejść" – tłumaczył kilka lat temu.

Niedawno został wdowcem i sam wychowuje dwoje dzieci. Ale sen z powiek spędza mu też konflikt z byłą partnerką, który ciągnie się już od czternastu lat. temu, ale zaznaczał, że kłamstwem byłoby mówienie, iż w tym związku było cały czas źle. Zdarzały się też miłe chwile, które zachował w pamięci… I może właśnie te dobre wspomnienia skruszą teraz serce jego byłej żony, która od jakiegoś czasu jest w nowym szczęśliwym związku i stara się patrzeć w przyszłość, a nie żyć przeszłością. 

Mogłaby „odpuścić” byłemu mężowi alimenty i iść na ugodę w sprawie podziału majątku, ale to decyzja, która wymaga przemyślenia i wielkiej odwagi. Sprawy ciągną się przecież od 14 lat, komornik zlicytował nawet dom pary, ale pieniędzy nie udało się jeszcze podzielić. Borkowski pytany przez nas o takie rozwiązanie, dyplomatycznie tłumaczy: „Są rzeczy, które nie podlegają kłótniom i dyskusjom w pewnych sytuacjach. Nie ma już mojej Magdy, tej siły rażenia i głównego powodu konfliktu. Sytuacja się wyzerowała. Ja bym odpuścił”. 

Czy można uznać to za zachętę do rozmowy? 

"Jestem gotów spotkać się z Katarzyną, podać jej rękę i porozmawiać" – mówi spokojnie Borkowski.

Ważnym powodem do pojednania jest też ich wnuk, 2-letni Kuba – synek Karoliny. Chłopczyk jest uwielbiany przez całą rodzinę, ale nawet przyjęcie z okazji jego chrztu trzeba było organizować dwa razy ze względu na relacje panujące między dziadkami. Może to już pora na wybaczenie sobie dawnych krzywd?

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Borkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje