Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Izabela Trojanowska: Nie chciało mi się żyć!

Kiedy po wielu latach rozpadło się jej małżeństwo, Izabela Trojanowska (61 l.) przeszła załamanie nerwowe. Depresja, alkohol... Bliscy bali się, że sobie coś zrobi! Było z nią źle...

Była "Boską Izą", aktorką i wokalistką, królową rocka początków lat osiemdziesiątych. Ale przyszedł stan wojenny i 26-letnia wtedy Izabela Trojanowska postanowiła wyjechać z Polski. Jej mąż Marek Trojanowski (61 l.), matematyk z Polskiej Akademii Nauk, dostał świetną pracę w Niemczech. W komunistycznej Polsce życzliwi szeptali, że Trojanowska w Berlinie Zachodnim jest gwiazdą porno-biznesu, tymczasem ona pucowała mieszkanie na błysk, gotowała obiady z trzech dań i czekała na powrót męża z pracy, za całe towarzystwo mając papużki-nierozłączki. Do 1991 r., gdy urodziła się jej córka Roxanna.

Reklama

Życie w niemieckim dobrobycie zaczęło jej jednak dawać w kość. Dręczyła ją bezsenność, brakowało jej ludzi, pracy. "Nie mogłam już dusić się w czterech ścianach, mimo wielkiej miłości do córki i męża" - wspominała po latach.

"Nie pytałam, czy ma kochankę"

Nieśmiało przyjęła propozycję udziału w jubileuszowej trasie koncertowej zespołu Budka Suflera, z którym zaczynała karierę piosenkarską. Jej występy w wolnej Polsce przyjęto entuzjastycznie. Trojanowska odkryła, że fani ją pamiętają. Uwierzyła w siebie. Poszła za ciosem i przyjęła rolę Moniki w telenoweli "Klan'. To miał być krótki epizod.

Powrót do Polski na stałe nie wchodził w grę, mąż prowadził w Niemczech dochodowy biznes. Trojanowska zdecydowała się dojeżdżać na plan serialu z Berlina. Mąż nie ukrywał niezadowolenia, dąsał się, jak wspominała gwiazda. Ich związek przechodził kryzys. Mimo to ona nie od razu dostrzegła, że coś jest nie tak. "Pewne sprawy wymknęły mi się spod kontroli. Oduczyłam się zadawania pytań, żeby w domu był spokój. Czy Marek się z kimś związał? Nigdy go o to nie spytałam" - mówiła po latach Izabela Trojanowska.

Czytaj dalej na następnej stronie

W środowisku aktorskim aż huczało od plotek o romansach jej męża. Ona wytrwale kursowała między Warszawą a Berlinem. Małżeństwo się sypało, Trojanowscy trwali w stanie cichej wojny, pełni wzajemnych pretensji. Roxanna z trudem znosiła narastającą wrogość między rodzicami. Gdy skończyła 16 lat, wyjechała do szkoły w Anglii. Trojanowska czuła się osamotniona. Przez lata odsuwała od siebie myśl o rozwodzie, jednak w końcu spojrzała prawdzie w oczy. "Gdy po 25 latach małżeństwo, w które zainwestowałam wszystkie swoje uczucia, okazało się martwe, coś we mnie pękło" - wyznała.

Izolowała się od ludzi, zajadała stres. Sąsiedzi z jej apartamentowca alarmowali ochronę budynku, że mieszkająca samotnie gwiazda może sobie coś zrobić. "Zaczęłam odczuwać wielką pustkę. Jakby schodziło ze mnie powietrze, wszystko ważne stało się dla mnie obojętne. Nie wychodziłam z domu, zbywałam przyjaciół. Nie chciało mi się żyć, walczyć o każdy dzień" - powiedziała w wywiadzie o swoim załamaniu nerwowym.

Rozpacz topiła w alkoholu. Znów cierpiała na bezsenność i teraz kieliszek stał się nieodłącznym towarzyszem samotnych nocy. Gazety donosiły, że zawala pracę, spóźnia się na plan, charakteryzatorki mają problem, by zamaskować ślady całonocnego picia. Córka i przyjaciele zaczęli się o nią poważnie martwić. Namówili ją na terapię. Wygrała z depresją i alkoholem.

Jak przyjaciel, ochroniarz i mąż

"Każdemu człowiekowi, gdy ma poważne kłopoty, zdarza się wypić kilka lampek za dużo. Zdarzyło się i mnie, ale mam to już za sobą" - przyznała odważnie w tabloidzie. Najgorsze za nią. Trojanowska jest w znakomitej formie i nie chce wracać do przykrych zdarzeń z przeszłości. "Pracuję, jestem zdrowa, wszystko u mnie w porządku" - powiedziała krótko w rozmowie z "Twoim Imperium". Artystka nie chciała komentować tego, czego redaktorzy dowiedzieli się od jej znajomych.

W środowisku mówi się, że jeszcze jedno ją uratowało: opieka, jaką roztoczył nad nią Marcin Miazga (53 l.), były mąż aktorki Adrianny Biedrzyńskiej. Marcin Miazga poświęcił się Izabeli Trojanowskiej bez reszty. Dzień i noc jest na zawołanie. Dba o jej codzienne potrzeby, umawia ją z ludźmi, organizuje pracę. "Marcin jest dla Izy jak przyjaciel, ochroniarz i szofer. To on organizuje jej koncerty, wozi po Polsce, chodzi z nią na bankiety i odwozi do domu" - zdradza osoba z kręgu artystki. "Nie pozwala jej nocować poza domem, by nie była narażona na alkoholowe pokusy".

Łącząca ich zażyłość jest tak widoczna, że kiedy Marcin Miazga ogłosił na swoim profilu na Facebooku, że jest w związku małżeńskim, Izabela Trojanowska zaczęła odbierać... powinszowania z okazji ślubu!

(WideoPortal/x-news)

HELENA KOCYK

Twoje Imperium
Dowiedz się więcej na temat: Izabela Trojanowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »