Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Informator szczerze o nerwowej atmosferze na planie "Tańca z Gwiazdami"!

Aktualna edycja "Tańca z Gwiazdami" przechodzi w fazę decydującą. Przygotowaliśmy dla Was specjalne zestawienie o relacjach panujących na planie. Dowiedzie się, kto jest najbardziej kłótliwy, kto ma największą ochotę na wygraną i wiele innych!


"Taniec z Gwiazdami" niezmiennie od 2005 roku dostarcza Polakom rozrywkę z najwyższej półki. Wszyscy doszukują się romansów, kłótni czy załamań nerwowych. Osoba pracująca w produkcji tylko nam opowiedziała całą prawdę o kulisach show. Skupiliśmy się na aktywnych uczestnikach - Justynę Żyłę dorzucamy w gratisie! 

Joanna Mazur i Jan Kliment
"Jest to najspokojniejsza para programu. Janek otoczył Asię wielką opieką, często odwozi ją po treningach do domu. Dzwonią do siebie i rozmawiają o przygotowaniach. Biegaczka jest perfekcjonistką, musi mieć przemyślaną każdą sekundę występu. Tam nie ma miejsca na improwizację. Nigdy między nimi nie było spięcia. Jasno jest określone, że to Janek czuwa nad całym aspektem artystycznym, ona mu ufa bezgranicznie".

Reklama

Mariusz Węgłowski i Kasia Vu Manh: 
"W tym tygodniu bardziej przykładają się do treningów. Zazwyczaj było tak, że Mariusz najpierw jechał do Wrocławia, nagrywał serial i zostawały im tylko trzy dni na przygotowania. Kasia definitywnie zakazała podrózy do końca udziału w programie. Tancerka boi się, że mogą odpaść. Podchodzi bardziej ambicjonalnie do tego show niż Węgłowski. Dla niej to wielka szansa, on osiągnął co chciał - traktuje to jako zabawę".

Jakub Kucner i Lenka Klimentowa: 
"Ciężko jest określić, jakie jest ich podejście do programu. Lenka jest nastawiona na konkurencję, Kuba wszystko traktuje z dystansem. Ma dużo innej pracy zawodowej. Czasem można zauważyć, że treningi stawia na dalszym planie. Najciekawsze jest to, że Jan Kliment jest bardzo zazdrosny o partnera tanecznego żony. Często przychodzi bez zapowiedzi na ich próby, podpatrzeć co robią. Zabronił żonie jeździć na wycieczki samochodowe z Misterem. Wiedzą, że nie wygrają show - chcieli dotrwać do połowy".

Macademian Girl i Rafał Maserka
"U nich dzieje się najwięcej! Obydwoje są mocnymi charakterami, ambicje mają bardzo wygórowane. Kłócą się na potęgę, Tamara często ma obiekcje co do figur, które proponuje tancerz. Jej zdaniem źle w nich wygląda. Nigdy nie widziałam ich, aby spędzali czas ze sobą poza salą treningową. To, co widzimy w Internecie, drastycznie odbiega od reali. Mają największą szansę na wygraną. Zrobią wszystko, aby otrzymać Krzystałową Kulę. Inne pary ich nie lubią, bo czują zagrożenie. Tamara jako jedyna ma swoją makijażystkę i osobę od Instagrama".

Gimper i Natalia Głębocka:
"Młodość, radość, zabawa! Trenują mało, więcej imprezują w apartamencie Gimpera. Następnego dnia nie ma z nimi kontaktu, było kilka takich sytuacji, że zarezerwowali salę, ale się nie zjawili. Inne pary bardzo irytują takie akcje. Rafał Maserak rzadko z nimi rozmawia, bo podobno zazdrości im zasięgów w sieci!".

Qczaj, Agnieszka Radwańska:

"Nie spoufalają się z resztą uczestników i produkcją. Ich stosunek do show jest neutralny. Jak odpadną, to płakać nie będą. Tenisistka otwarcie mówi, że chce nauczyć się tańczyć, trener natomiast szuka rozgłosu".


Justyna Żyła i Tomasz Barański:

"Była najbardziej optymistycznym punktem tej edycji. Tomek często na nią krzyczał, podobno tylko tak mógł ją zmotywować do pracy. Uczestnicy wspierają ją w bojach na parkiecie, wyjątkiem był tylko Maserak, który ma prywatny konflikt z Barańskim. Panowie nie rozmawiają ze sobą, unikają kontaktu. Tylko na wizji grają przyjaciół".




Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »