Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Halina Mlynkova w końcu to wyznała! Pojawiły się łzy!

Wokalistka Halina Mlynkova niedawno urodziła swoje trzecie dziecko. Artystka w trakcie ciąży unikała relacjonowania jej przebiegu. Dopiero, gdy jej ostatni synek przyszedł na świat, uchyliła rąbka tajemnicy i opowiedziała o najcięższym koncercie jej życia.

Halina Mlynkowa jest byłą wokalistką zespołu "Brathanki" słynącego z utworów, takich jak: „Czerwone korale” (sprawdź!), czy „Gdzie ten, który powie mi” (posłuchaj!). Posiada również zdolności aktorskie, występowała w teatrze, jak również w telewizji.

Halina Mlynkova opowiada o ciąży

Kilka miesięcy temu poinformowała swoich fanów o trzeciej ciąży, ale nie zdecydowała się relacjonować jej przebiegu. Dopiero, gdy 29 czerwca 2021 roku urodził się jej synek Leo, Mlynkova pochwaliła się radosnym zdjęciem ze szpitala. Wzruszona mama nie kryła łez szczęścia. Teraz zdradziła, że jej najmłodsze dzieciątko jest dla niej wyjątkowo łaskawe i przesypia całą noc.

Reklama

Mlynkova jakiś czas temu opublikowała na Instagramie stare zdjęcie z koncertu kolęd w Częstochowie. Była wtedy w 3. miesiącu ciąży i z trudem udało jej się opanować mdłości. Podczas, gdy inni artyści integrowali się za kulisami, ona siedziała w garderobie i jadła... mandarynki! Ponoć to jej najlepszy domowy sposób na zwalczanie mdłości. Modliła się, aby móc wystąpić i nie zemdleć. 

Następnie, po pełnej charakteryzacji, weszła na scenę i zaśpiewała "Cicha noc". Pierwsza zwrotka wyszła zbyt spokojnie i delikatnie, ale potem było już tylko lepiej.

Halina Mlynkova urodziła! Pokazała zdjęcie dziecka i zdradziła płeć

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »