Reklama

Reklama

Reklama

Grzegorz Turnau poszedł w ślady swojego zięcia! To był strzał w dziesiątkę!

Kto by pomyślał, że ukochany córki tak zmieni życie Grzegorza Turnaua (49 l.)!

Miłość Marka Kondrata (66 l.) i Antoniny Turnau (28 l.) to jedna z większych sensacji ostatnich lat. Nikt nie spodziewał się, że znakomity aktor zdecyduje się na taką rewolucję w życiu i zwiąże się z dużo młodszą kobietą.

Ale, jak wiadomo, miłość nie wybiera. Z początku rozkwitała w wielkiej tajemnicy. Ale kiedy 4 lata temu za sprawą tygodnika "Rewia" ich niezwykła relacja wyszła na jaw, cała Polska była oszołomiona.

W konsekwencji nowej znajomości aktor po 30 latach małżeństwa wyprowadził się z domu. Ale drogi jego i żony rozeszły się już jakiś czas temu.

Reklama

Ona zajęła się popularyzacją jogi, on importem i sprzedażą win. Ich światy bardzo się od siebie oddaliły, ale nadal, mimo iż mieszkali osobno, pozostawali w poprawnych relacjach. Pomagali sobie w trudnych chwilach, razem spędzali święta.

Udowodnili, że nie był to przelotny kaprys

Ich przyjaciele uważali, że tak naprawdę nigdy się nie rozstaną. Jednak dla nowej miłości Marek Kondrat zdecydował się na rozwód i ponowny ślub.

Udowodnił w ten sposób wszystkim, że Antonina Turnau nie była, jak myśleli niektórzy, przelotnym kaprysem, ale kimś wyjątkowym.

Dla młodej dziewczyny, córki popularnego muzyka Grzegorza Turnaua, formalne usankcjonowanie miłości, która wzbudzała powszechne zainteresowanie, zapewne też miało znaczenie.

Ale Antonina, gdy półtora roku temu wkładała Markowi Kondratowi obrączkę na palec, ślubując miłość po grób, wierzyła, że rodzice kiedyś przekonają się do słuszności jej decyzji. I że zniknie pewne napięcie, panujące nie tylko w jej rodzinie, ale także w rodzinie jej męża. 

A nie brakowało go ze względu na to, że synowie aktora, zwłaszcza 37-letni Mikołaj, który sprawuje funkcję prezesa zarządu firmy ojca, też podchodzili do Antoniny z rezerwą.

Dzisiaj te problemy wszyscy mają już za sobą. Mikołaj Kondrat często dzieli się obowiązkami z Antoniną. Nie tylko przekonał się, że jest pracowita i znakomicie radzi sobie w biznesie, ale też zwyczajnie daje się lubić. 

Tatę i męża połączyła wspólna pasja

Rodzinna saga rozwinęła się w kierunku dla wszystkich zaskakującym również z jednego jeszcze powodu. Otóż wiele wskazuje na to, że pod wpływem bliskiej znajomości z Markiem Kondratem zmieniło się życie nie tylko Antoniny, ale także jej ojca.

Grzegorz Turnau do niedawna uchodził wyłącznie za poetę i barda. Nikt nie posądzałby go o żyłkę do interesów. A tymczasem sprawy mają się zupełnie inaczej. 

Przede wszystkim prowadzi z sukcesem tanią bazę noclegową w Krakowie! Ale na tym nie koniec.

Jakiś czas temu razem z kuzynem i przyjacielem otworzył pod Szczecinem największą w tym rejonie winnicę. I bynajmniej nie stał się dla zajmującego się od lat popularyzacją i importem win swego zięcia konkurencją! Wręcz przeciwnie.

Aktor i muzyk mają teraz wiele wspólnych tematów, a co najważniejsze, ściśle ze sobą współpracują. W sklepach Marka Kondrata, rozsianych po całej Polsce, sprzedawane są również wina produkowane przez Grzegorza Turnaua.

A to oznacza zaufanie i wzajemną sympatię.

"Nasz pradziadek, Jerzy Turnau, był właścicielem ziemskim, rolnikiem pasjonatem, autorem kursów rolniczych we Lwowie. To jemu dedykujemy tę winnicę, bo gdyby nie było w rodzinie tradycji rolniczej, pewnie na ten pomysł byśmy nie wpadli" – opowiada artysta.

Założenie winnicy było początkowo nieśmiałą próbą zmierzenia się ze wspaniałą rodzinną historią.

"To było dość ryzykowne przedsięwzięcie w naszym województwie, ale po pierwszej zimie okazało się, że rośliny poradziły sobie całkiem nieźle. Natychmiast więc podjęliśmy decyzję o rozszerzeniu winnicy. Tym razem zasadziliśmy około 4 tysięcy sadzonek na hektarze ziemi. Następne lata pokazały, że mimo srogiej zimy i przymrozków w naszym regionie można uprawiać winorośl" – mówi "Rewii" wspólnik Grzegorza Turnaua.

Nikt nie ma wątpliwości, że w rzadkim na terenie Polski i trudnym biznesie bardzo pomocne okazało się wieloletnie doświadczenie zięcia Marka.

Panowie często widywani są teraz razem w restauracjach. Można ich spotkać zatopionych w gorących dyskusjach albo rozmarzonych. Ale zawsze w dobrych humorach.

Nie od dziś wiadomo, że nic tak nie zbliża ludzi jak wspólne pasje.

Antonina Kondrat ma więc powody do szczególnej radości. Jest szczęśliwa w życiu prywatnym, ale i zawodowo realizuje się w dziedzinie, która jest spełnieniem marzeń dwóch najbliższych jej sercu mężczyzn. 

***

Rewia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy