Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Grażyna Torbicka: Jej przepis na udane małżeństwo!

Grażyna (58 l.) i Adam (64 l.) Torbiccy są małżeństwem od blisko 36 lat. Chociaż nie doczekali się dzieci, ich związek jest niebywale szczęśliwy. Jaką słynna dziennikarka ma na to receptę?

O swoim ślubie mówi teraz jak o szaleństwie. Miała tylko 22 lata, gdy powiedziała: „tak” poznanemu w przychodni młodemu lekarzowi, Adamowi Torbickiemu (64 l.). 

Reklama

Jednak była tak zakochana, że nie wahałam się ani przez moment. W 36-letnim małżeństwie bywały lepsze i gorsze chwile.

"Zdarzały się między nami, zresztą ciągle zdarzają, napięcia, awantury, bo oboje mamy temperament. Moje życie to nie komedia romantyczna, raczej komediodramat. Ale zawsze widziałam, że dobrze jest od czasu do czasu spojrzeć na siebie, swojego partnera, swój związek z zewnątrz, porównać go z innymi parami i docenić. Wyjść z siebie i stanąć obok" – tłumaczy Grażyna.

Torbicka. Podkreśla również, że bardzo ważny jest szacunek do drugiego człowieka, który ona wyniosła z rodzinnego domu. 

Jej mama, Krystyna Loska (79), i tata, Henryk Loska (†84), byli dla niej wzorem małżeństwa. W trudnych momentach się do niego odwoływała.

Jednak sama musiała się nauczyć, jak ułożyć sobie życie z lekarzem. 

"Takie małżeństwa to osobna kategoria związków. Musisz być przygotowana na to, że będą dzwonić w środku nocy, że kiedy zaplanujecie wspólny wieczór, wyjście do teatru i będziecie już w drodze, odbierze telefon i będzie musiał natychmiast wrócić do kliniki, że będzie bardzo zmęczony, poirytowany. 

Dlatego nie raz będziesz musiała „odstawić” siebie i swoje sprawy na drugi plan" – podkreśla w rozmowie z magazynem "Pani" Grażyna. 

Dziennikarce zajęło wiele lat, zanim przyjęła odpowiednią postawę. Obserwowała, jak sobie z tym radzą żony innych zaprzyjaźnionych lekarzy. Każda z nich borykała się przede wszystkim z częstą nieobecnością męża, pokonywaniem codziennych trudności i niemal samotnym wychowaniem dzieci.

Na szczęście oboje z mężem wychodzili ze wszystkich opresji cało. Również dzięki temu, że każde podchodziło ze zrozumieniem do specyfiki swojej pracy. 

Wielką pasją Torbickiej zawsze był film, bywały momenty, że pracy w telewizji poświęcała całą siebie. Jej mąż również musiał to zaakceptować. 

"Nikt nikogo nie osaczał, nie próbował sobie podporządkować. Wzajemnie się nakręcaliśmy. Jeżeli jedno miało gorszy okres, drugie ciągnęło je w górę. Wiemy też, kiedy lepiej odpuścić i nie rozjątrzać sytuacji" – przyznaje. 

Dziś jest szczęśliwa, że kiedyś poszła za głosem serca i wyszła za Adama. Ich miłość wciąż daje jej ogromną siłę. 

"Gdyby mi ktoś kiedyś, gdy miałam dwadzieścia kilka lat, powiedział, że po pięćdziesiątce można czuć się atrakcyjną, pożądaną kobietą, pomyślałabym, że to niemożliwe, a gdyby jeszcze dodał, że po ponad trzydziestoletnim byciu razem wciąż się o sobie myśli, tęskni, to roześmiałabym mu się w twarz" – mówi Grażyna. 

Teraz już wie, że to wszystko jest możliwe.

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Torbicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »