Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Grażyna i Marian Kociniakowie: Los nie był dla nich łaskawy. Przeżyli kryzys, pożar, kradzież

​Gdyby nie Grażynka, to już bym nie żył - zwykł mawiać Marian Kociniak (†80). Aktor pożegnał żonę w lutym tego roku. Dołączył do niej 17 marca.

Gdy opłakiwał śmierć żony, był całkowicie załamany. Nie chciał przyjmować kondolencji, nie przyszedł nawet na pogrzeb! Przyjaciołom zwierzył się, że nie chce już żyć...

Reklama

Ich miłość była jak z przedwojennego romansu: od pierwszego wejrzenia.

- Ona zasłoniła mi świat. Przy niej inne kobiety traciły blask - mówił pamiętny Franek Dolas z filmu "Jak rozpętałem drugą wojnę światową", mimo że nigdy nie miał kłopotów z nawiązywaniem znajomości.

W studenckiej stołówce podrywał kucharki, niebieskimi oczami uwodził kelnerki.

Na studiach podkochiwał się w koleżankach ze szkoły teatralnej. Przyszłą żonę poznał dopiero po dyplomie, gdy pomieszkiwał u Romana Wilhelmiego (†55).

- Miał taką kliteczkę nad sceną teatralną. Stało tam łóżko, maleńki stolik, bo nic więcej się nie mieściło. Gdy było zbyt późno na powrót do Rembertowa, gdzie wtedy mieszkałem, często tam spałem. Najczęściej z Grażynką... - opowiadał aktor w jednym z wywiadów.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Dowiedz się więcej na temat: Marian Kociniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje