Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Grażyła Błęcka-Kolska i Katarzyna Łaniewska: Wsparcie w ważnej chwili

Zagrały matkę i córkę. Stały się sobie bardzo bliskie. Katarzyna Łaniewska (85 l.) jest wdzięczna Grażynie Błęckiej-Kolskiej (56 l.) za pomoc.

Spotkanie po 30 latach na obfitowało we wzruszenia. Padły sobie w ramiona i serdecznie się uściskały. - Kiedy poznałam Grażynkę, była młodą kobietą, zakochaną, szczęśliwą, zaczynała karierę, miała całe życie przed sobą. Dzisiaj to zupełnie inna osoba - mówi "Dobremu Tygodniowi" Katarzyna Łaniewska.

Reklama

Poznały się na planie komedii "Kogel-mogel", w której grały matkę i córkę. Niedawno zakończyły się zdjęcia do trzeciej części serii pt. "Miszmasz", gdzie ponownie razem występują.

- Nasza relacja była teraz dużo bliższa. Mam kłopoty ze wzrokiem, poruszanie się na planie zdjęciowym nie jest łatwe. Grażyna zaopiekowała się mną, stała się moją prawą ręką, za co jestem jej bardzo wdzięczna - opowiada aktorka.

Dobrze zna dramatyczną historię Grażyny Błęckiej-Kolskiej, o której rozpisywały się gazety. Bolesny rozwód z reżyserem Janem Jakubem Kolskim, śmierć w wypadku córki Zuzanny (†23 l.).

- Choć gorzej widzę, to zauważyłam smutek w jej twarzy, w oczach. Strata dziecka to niewyobrażalna tragedia dla kobiety - mówi pani Katarzyna. Jest pełna podziwu dla młodszej koleżanki, że po czterech latach od dramatycznych wydarzeń wróciła do zawodu i odnosi sukcesy.

Gratulowała jej nagrody za główną rolę kobiecą na festiwalu w Gdyni w filmie "Ułaskawienie".

- Myślę, że zdała egzamin sama przed sobą - podkreśla aktorka. Rozmowy z doświadczoną, pełną dobroci seniorką były dla Grażyny jak balsam. Poczuła, że ma w pani Katarzynie kogoś bliskiego i serdecznego. Mamę straciła już dawno, Leonarda Błęcka zmarła w wieku 59 lat.

- Nie mam recepty, jak sobie radzić z bolesnymi doświadczeniami. Jestem z pokolenia, które przeżyło wojnę. Po prostu trzeba sobie jakoś radzić. Ważne są wspomnienia, trzeba je pielęgnować - mówi "Dobremu Tygodniowi" Łaniewska.

Dla niej podczas życiowych zawirowań oparciem była wiara. - Wsparciem może być rodzina, przyjaciele, nawet pies - dodaje.

Grażyna swój azyl odnalazła w rodzinnym Łasku pod Łodzią. Wyremontowała stary dom, dba o hektar ziemi, który do niej należy. Kupiła traktorek do koszenia trawy.

- Kocham moje miasto, tu dorastałam, wszystko jest moje: lasy, łąki, rzeka Grabia, kolegiata łaska. Czuję się u siebie - wyznała ostatnio w "Twoim Stylu". Z przyjaciółką Olą często chodzi na długie spacery. Zawsze towarzyszy im pies.

- Shane ma już 13 lat, należał do Zuzy. Gdy wyjechała do Londynu na studia, został ze mną. Miał problemy z wchodzeniem na wąskie schody. Kocham go, więc za pieniądze z nagrody w Gdyni zbudowałam nowe schody - zdradza. Wierny pies przywołuje wspomnienie ukochanej córki.


Dobry Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »