Gosia Andrzejewicz zabiega o zainteresowanie. Pomysł goni pomysł
Najlepszą część kariery Gosia Andrzejewicz, otwiera się w nowym oknie ma już prawdopodobnie za sobą. Wokalistka święciła triumfy w pierwszej dekadzie XXI wieku. To właśnie wtedy jej utwory tygodniami utrzymywały się na radiowych listach przebojów, a płyty sprzedawały się w tysiącach egzemplarzy. Na fali popularności bytomianka pełniła nawet rolę jurorki w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie".
Ale to już zamierzchła przeszłość. Od dobrych kilkunastu lat piosenkarka, choć wciąż koncertuje, nie jest w stanie wrócić na olimp show-biznesu. Robi jednak, co może, by wciąż o niej mówiono. W ostatnim czasie głośno było o zaskakujących ofertach, jakie 41-latka przygotowała dla swoich fanów.
Najpierw specjalny model subskrypcyjny, umożliwiający dostęp do "materiałów specjalnych", potem nagrywanie spersonalizowanych życzeń wideo na różne okazje (cena tego drugiego wywołała zresztą niemałą aferę, otwiera się w nowym oknie), a jeszcze niedawno sprzedawanie koszulek z jej podobizną i autografem - jak widać Andrzejewicz łapie się każdego sposobu na zarobek.
Jest w stanie również zdobyć się na naprawdę zaskakujące zachowanie, byleby zwrócić na siebie uwagę. A na to zdecydowała się już drugi raz...
Gosia Andrzejewicz powtórzyła wybryk sprzed roku. Za wszystkim stał jej syn
W okresie świątecznym Gosia pochwaliła się wyprawą do kościoła w celu zwyczajowego poświęcenia pokarmów. Tym razem wokalistka wzięła ze sobą dwa koszyki: do jednego spakowała produkty spożywcze, a do drugiego... kurę.
"Kochani, my jesteśmy właśnie po poświęceniu pokarmów z kurą Pierzynką i chcielibyśmy życzyć wam wesołych świąt, smacznego jajka, spokoju, radości i miłości" - przekazała dość typowe życzenia swoim obserwatorom.
Ale dalej było już mniej typowo. Na nagraniu na kolejnym kafelku, któremu towarzyszyła oczywiście jedna z jej piosenek, Andrzejewicz pokazała, jak wraz z 10-letnim synem Mateuszem zmierza na obrzęd.
"Każdy ma swój koszyczek. Mój syn oswoił kurkę Pierzynkę. Zobaczcie, jak ona spokojnie sobie siedzi w koszyczku" - pisała zauroczona, pokazując również niezwykle grzeczne zwierzę podczas ceremonii.
W odpowiedzi na pytanie jednego z fanów wyjaśniła, że osiągnięcie takiego stanu rzeczy wcale nie jest proste.
"Trzeba mieć wyjątkowy talent porozumiewania się ze zwierzętami i wielką miłość do nich. Taki talent ma mój syn i to tylko jego zasługa, że zwierzęta są przy nim spokojne. Nawet jego kogut zachowuje się spokojnie" - wyznała.
Gosia Andrzejewicz znów zabrała ze sobą kurę. Reakcja otoczenia zadziwia
To nie pierwszy raz, kiedy Gosia wybrała się z kurą na podobną uroczystość. W zeszłym roku jej kompanka wywołała takie zaciekawienie, że właściwie "skradła show".
"Zdawałam sobie sprawę, że faktycznie będzie to poruszało ludzi, ale wszyscy bardzo sympatycznie do niej podeszli i byli bardzo zdziwieni, jaka ona jest grzeczna. Ona naprawdę nigdzie nie uciekała, siedziała w ławeczce, ksiądz też przyszedł ją pogłaskać i po prostu zrozumiał, że, no, kura przyszła poświęcić jajeczka. Wszyscy zaczęli podchodzić, dzieci w szczególności, ale dorośli również" - mówiła wtedy w rozmowie z RMF FM.
I pomyśleć, że gdyby nie pomysł jedynaka, na który początkowo jego mama zareagowała dość sceptycznie, to Pierzynka nie zyskałaby takiego statusu, jakim może się dzisiaj pochwalić...
"Kurka Pierzynka to prawdziwa gwiazda, z którą dzisiaj wiele osób chciało sobie zrobić zdjęcie. Ksiądz proboszcz powitał kurkę z uśmiechem i poświecił jej jajeczka. Kto wie, może jeszcze będzie rozdawać autografy i składać złote jajka? (...)" - podsumowała przygodę Andrzejewicz.
Zobacz też:
Andrzejewicz nie odpuści Maffashion. Wysnuła wnioski i mówi o aferze, otwiera się w nowym oknie








