Helena Englert faworytką "Tańca z gwiazdami"?
Helena Englert, otwiera się w nowym oknie jest dziś jedną z najbardziej obiecujących i barwnych artystek swojego pokolenia. Jakiś czas temu postanowiła spróbować swoich sił za mikrofonem i z powodzeniem rozwija karierę piosenkarki.
W dodatku córka Jana Englerta i Barbaty Ścibakówny jest uczestniczką trwającej właśnie 19. edycji "Tańca z gwiazdami". W parze z Romanem Osadchiy znakomicie odnalazła się na parkiecie i nie brakuje głosów sugerujących, że to właśnie ona jest główną faworytką do sięgnięcia po Kryształową Kulę.
Chociaż Helena Englert już teraz ma na koncie wiele sukcesów, od początku przygody z show-biznesem musi mierzyć się z krytycznymi komentarzami dotyczącymi jej sławnych rodziców.
Wiele osób twierdzi, że to słynnemu nazwisku i wsparciu ze strony byłego dyrektora Teatru Narodowego 26-latce udało się zaistnieć w mediach.
Filip Chajzer zabrał głos w sprawie Heleny Englert. Ma dla niej jedną radę
Teraz na ten temat postanowił wypowiedzieć się Filip Chajzer. Dziennikarz i przedsiębiorca także spotyka się podobnymi zarzutami. Celebryta jest synem legendarnego gospodarza "Idź na całość" - nic dziwnego, że utożsamia się w pewnych kwestiach z młodą aktorką.
W związku z tym podzielił się z nią swoim doświadczeniem.
"Pani Helenie mogę powiedzieć mniej więcej tyle, że ja w wieku prawie 42 lat - czyli pewnie dwa razy więcej, niż ma pani Helena - do dzisiaj słyszę, że pracę załatwił mi ojciec" - zdradził w rozmowie z "Faktem".
"I to jest bardzo frustrujące. Bywa zabawne, bywa ciężkie, ale niestety takie jest życie i trzeba się nauczyć z tym żyć. To się nigdy nie skończy. Nazwisko staje się trochę stemplem, pieczątką na całe życie. Ono ma swoje dobre strony, bo to uwaga, zasięgi i większa lekkość w realizowaniu marzeń, ale w przyrodzie wszystko jest bilansem (...)" - dodał.
Filip Chajzer zaapelował do Heleny Englert. Postawił sprawę jasno
Filip Chajzer przyznał jednak, że początkowo starał się nie przejmować łatką syna popularnego prezentera.
"Kochałem moją pracę reporterską i na początku (...) wisiało mi to koło nosa. Dopiero potem, gdy przychodziły kolejne nagrody i szczeble kariery, zaczęło do mnie docierać, że ludzie nie widzą pasji ani pracy 24 godziny na dobę, tylko nazwisko. Z jednej strony wiesz, ile jesteś warty (...), a z drugiej ktoś próbuje ci to umniejszyć. Dziś, po ponad 20 latach pracy, potrafię mieć już na to luz" - zapewnił.
Jak zauważył, przy okazji innych profesji pójście w ślady rodziców nie kończy się falą krytyki.
"Jak twój ojciec jest stolarzem i zabiera cię do warsztatu stolarskiego, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz stolarzem (...). Jeśli własny ojciec w ramach pożegnalnego benefisu oferuje ci rolę, to głupio byłoby odmówić ze względu na szacunek do niego jako autorytetu (...). Uważam jednak, że pani Helena jest na tyle utalentowana, a to, co robi w "TzG", po prostu przechodzi samą siebie. Musi się nauczyć z tym żyć, a kariera i tak jest jej pisana" - podsumował w tym samym wywiadzie.

Zobacz też:








