Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Festiwal w Opolu: Awantura na próbie Jana Pietrzaka

Jan Pietrzak (80 l.) na próbie przed opolskim jubileuszem przeszedł sam siebie. Kabareciarz rozstawiał po kątach nie tylko ekipę techniczną, ale i zaproszonych do koncertu wokalistów.

W sobotę kabareciarz będzie świętował w Opolu swoje 50-lecie. W koncercie "Pół wieku kabaretu pod Egidą - od PRL do Polski" weźmie udział piętnastu wykonawców, a wśród nich wielu amatorów.

Reklama

Próby trwają już od poniedziałku. Najwięcej zamieszania wywołało jednak pojawienie się w amfiteatrze Jana Pietrzaka. Już sam fakt, że próba odbyła się z półtoragodzinnym opóźnieniem, zdenerwował kabareciarza.

"Satyryk wygrażał artystom, którzy pomylili zwrotki jego piosenek, i bulwersował się z powodu pozostałych muzyków oraz ekipy technicznej" - czytamy w internetowym wydaniu "Gazety Wyborczej". Informacje dziennika potwierdza "Nowa Trybuna Opolska", której dziennikarze byli obecni na środowej próbie Pietrzaka w amfiteatrze. W sieci pojawiło się także wideo.

Dostało się m.in. wokalistce Kasi Novej:

- "Jeśli w sobotę na próbie..." - zwrócił się Pietrzak do Novej.

- "Nie, ja przepraszam" - mówiła zdenerwowana wokalistka.

- "Ja nie skończyłem zdania. Jeśli w sobotę na próbie generalnej nie zaśpiewasz tego składnie, to zdejmiemy ten utwór, żebyś wiedziała. Jeśli pomylisz choć jedno słowo, to ten utwór wyrzucimy" - ostrzegał ją Pietrzak.

Do zespołu Świt, który miał problemy techniczne z mikrofonami, wypalił:

"Jeżeli nie będziemy już tutaj próbować, bo wy zawsze będziecie zmieniać mikrofony, to może pójdziemy do hotelu? Tam mamy co robić. Rośnie we mnie zniecierpliwienie, a nie chciałbym być brutalny".

Reprymendę dostali także instrumentaliści i dźwiękowcy pracujący nad koncertem.

"Przeszkadza mi ten dudniący pedał. Nie mogę śpiewać spokojnie, bo słyszę ciągle takie 'łup, łup', jak w jakiejś remizie. Nie chcę, aby ten bęben grał tak po strażacku. Ja to słyszę już od 56 lat. Takie rzeczy jak walenie stopy można zmienić. Bo nie są to rzeczy nadane przez Boga, a rzeczy, nad którymi panujemy - my, artyści. To jest mój utwór, ja go napisałem i ja sobie życzę, żeby to tak nie waliło, bo mi to przeszkadza. I mam taką artystyczną koncepcję" - miał powiedzieć Jan Pietrzak.

Technicy nie kryją zdumienia. Podkreślają, że żaden z artystów dotychczas występujących na deskach opolskiego amfiteatru w tak wrogi sposób nie wypowiadał się o ich pracy. Dodają także, że publiczna krytyka nie wpływa dobrze na atmosferę panującą podczas festiwalu.

opole.wyborcza.pl/pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »