Reklama

Reklama

Reklama

Ewa Minge usunęła makijaż permanentny. Zajęło jej to dwa lata! "Może nie z tej planety i dziwne, ale moje"

Ewa Minge postanowił pochwalić się efektami zabiegów, którym poddawała się przez dwa lata. Projektantka postanowiła usunąć makijaż permanentny, który "zmieniał jej rysy twarzy". Celebrytka w końcu mogła pokazać efekt końcowy, który - jej zdaniem - upodobnił ją do siebie sprzed dwóch dekad. "Brwi wróciły do naturalnego, dziwnego kształtu i wszystkim, którzy korzystać zamierzają z makijażu permanentnego zalecam ostrożność" - ostrzega Ewa.

Ewa Minge to jedna z bardziej cenionych wśród rodzimych celebrytów projektantek w kraju. 

Przez ostatnie lata Ewa w mediach plotkarskich pojawia się jednak głównie z powodu swojego osobliwego wyglądu. Zarzucano jej, że stała się ofiarą chirurgii plastycznej, czemu zaprzeczała. 

Swego czasu pozwała nawet lekarza, który na antenie TVN wyliczał, co Minge sobie "poprawiła".

Potem tłumaczyła, że zmiany na jej twarzy wywołała choroba...

Reklama

"Od lat walczę ze skutkami mojej choroby, leczenia i innymi sytuacjami, w których moja głupota, niewiedza dorzuciły do kompletu swoje trzy grosze. Znacie kogoś, kto nie przeżywa utraty pięknego uśmiechu. Komu jest obojętne, że rano budzi się z twarzą jakby świeżo opuścił ul?" - pytała w osobistym wpisie na Instagramie. 

Ewa Minge przyznała: To zmieniło rysy mojej twarzy

Tym razem znów nawiązała do swojego wyglądu. Pochwaliła się bowiem efektami pracy jednej z kosmetolożek, która przez dwa lata usuwała jej makijaż permanentny. 

"Prawie dwa lata zajęło mi pozbycie się makijażu permanentnego, który kompletnie zmienił rysy mojej twarzy. 'Pani Ewo ma pani taki dziwny, rysunek brwi...zmienimy go na prawidłowy, czasem trzeba poprawić naturę'.... i tak dałam się namówić na mocny rysunek brwi, kompletnie inny od mojego 'dziwnego, naturalnego'. Były ponoć zbyt szeroko rozstawione, nie kończyły się klasycznie itp... Zupełnie możliwe, ze linergistka miała rację, ale jakoś nie mogłam się z nim zaprzyjaźnić" - zaczęła swój wpis Ewa. 

Poprawki miały polegać na ciągłym "dokładaniu i korekcie", co doprowadziło do tego, jak wygląda. Na szczęście znalazła w końcu fachowca, który namówił ją do usunięcia makijażu permanentnego. 

Specjalistka uznała, że najlepsze będzie powolne usuwanie zmian, co trwało w sumie dwa lata. Ale nareszcie Ewa mogła pochwalić się efektami końcowymi. Obecną fotkę zestawiła ze zdjęciem sprzed ponad 20 lat, co ma dowodzić, że w końcu wygląda naturalnie. 

Minge chwali się efektami metamorfozy

"Brwi wróciły do naturalnego, dziwnego kształtu i wszystkim, którzy korzystać zamierzają z makijażu permanentnego zalecam ostrożność i pierwszy krok niezwykle delikatny aby przyzwyczaić się i ocenić uczciwie czy to nasza twarz i czy ją lubimy. Makijaż permanentny potrafi być wybawieniem, naprawić niedoskonałości, uporządkować ale warto żeby nie był mocnym tatuażem, który z czasem może nas zacząć drażnić " - przestrzegła na koniec Ewa. 

Jedna z fanek zapytała jednak wprost, czy "tylko ona nie widzi żadnej różnicy"? Ewa wyjaśniła jej, że właśnie o to chodziło...

"Jedno zdjęcie ma 23 lata, a drugie jest z dzisiaj. Po drodze było zdejmowanie makijażu permanentnego z brwi, więc chodziło dokładnie o to, żeby nie było różnicy" - odpisała wątpiącej obserwatorce. 

A wam jak się podoba efekt końcowy? Warto było męczyć się z usuwaniem dwa lata?

Zobacz też:

Rudi Schuberth ma głodową emeryturę. Prezes ZUS pozbawiła go wszelkich złudzeń!

Z czego żyje Cichopek? Reklamuje wszystko: mleko, CPN, serek, biżuterię

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Ewa Minge

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy