Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ewa Kasprzyk: Córka nie miała ze mną łatwo!

Ewa Kasprzyk (60 l.) to silna i pewna siebie kobieta, która zawsze lubiła błyszczeć. Jej córka Gosia – wręcz przeciwnie. Budowanie bliskości pomiędzy osobami o tak odmiennych temperamentach musiało trwać latami.

Był koniec lat 80. Ewa Kasprzyk była świeżo po debiucie w „Dziewczętach z Nowolipek”. Pokazała swój talent i... stała się rozchwytywana. 

Reklama

Dostawała mnóstwo aktorskich propozycji, które w tym okresie życia wcale nie były spełnieniem jej marzeń.

"Miałam 27 lat, kiedy odezwała się we mnie potrzeba macierzyństwa. Hormony buzowały!" – opowiadała w wywiadzie Ewa.

Zaszła w ciążę, urodziła córkę Gosię (30 l.). Jej ojcem był mąż aktorki, Jerzy Bernatowicz, z zawodu inżynier budowy okrętów.

"Urodzenie dziecka to było fantastyczne przeżycie" – powtarza do dziś aktorka.

Dlatego na pewien czas wycofała się z zawodu. Z maleńkim dzieckiem wyjechała za mężem na kontrakt do Bułgarii. Jednak... zatęskniła za aktorstwem.

Gdy dostała od Romana Załuskiego propozycję roli w „Głodzie serca”, długo się nie wahała. Potem był pamiętny „Kogel-mogel”. Aktorstwo znowu ją wciągnęło.

Grywała kobiety zdecydowane, silne, niezależne. I sama taka była. W przeciwieństwie do swojej córki...

"Byłam zahukaną, cichą dziewczynką" – przyznała niedawno Gosia Bernatowicz, dziś piosenkarka.

Do tego miała problemy z nauką, zmieniała szkołę. Już wtedy marzyła o karierze wokalistki, ale... nie miała odwagi głośno o tym mówić. 

Dlatego w szkole muzycznej, do której zapisali ją rodzice, zamiast ćwiczyć śpiewanie, grała na kontrabasie. Nie lubiła tego!

"Męczyła się, a ja o tym nie wiedziałam" – wyrzuca sobie gwiazda.

W tym czasie grała na planie „Bellissimy”, filmu o trudnej relacji matki z córką. Niebawem relacja pani Ewy z Gosią również bardzo się skomplikowała.

Zaczęło się to, gdy 42-letnia aktorka zdecydowała się na przeprowadzkę z Gdyni do Warszawy. Zabrała ze sobą córkę. I to wbrew jej woli...

Liczyła jednak, że Gosia z czasem polubi nowe miasto, dające dużo możliwości. Wszystko na to wskazywało. 

Dziewczyna studiowała, próbowała sił jako piosenkarka. Jednak bez większych sukcesów, bo wciąż jej brakowało wiary w siebie. To m.in. spowodowało frustrację, potem wręcz głęboką depresję.

Przez tę chorobę między mamą i córką dochodziło do coraz to nowych spięć. Gosia zaczęła się izolować od ludzi.

"Broniła swojej prywatności jak niepodległości. Miałam wrażenie, że robi to szczególnie mocno wtedy, gdy ja byłam blisko niej" – wyznała Ewa.

Serce jej krwawiło, gdy czuła, że jedyna, ukochana córka świadomie stara się zerwać kontakt między nimi.

Uznała, że „da jej czas na uporządkowanie świata”. Jednak z depresją nie ma żartów. Świadoma tego aktorka postanowiła działać. Zabrała córkę do lekarza...

Po roku terapii nastąpiła radykalna zmiana. Gosia odzyskała chęć do życia. A matka i córka zaczęły odbudowywać wzajemną miłość, której obie tak potrzebowały.

Wyjechały do Tajlandii. Dużo sobie wyjaśniły. Nie da się ukryć, że aktorka jest barwną postacią, zdarza się jej szokować, łamać tabu.

"Gosia nie miała ze mną łatwo. Ale... zawsze, absolutnie zawsze może na mnie liczyć" - stwierdza aktoka.

Kibicowała córce, gdy ta w 2011 r. wzięła udział w programie „Must Be The Music”, a w 2015 r. – w „The Voice of Poland”. Trzymała też za nią kciuki, gdy w lutym br. pod artystycznym pseudonimem Carmell wystartowała w polskich kwalifikacjach do konkursu Eurowizji. I choć nie udało się jej wygrać, pokazała, że ma talent i piękny głos. Wszystko więc przed nią. 

"Jeśli masz pasję, zwyciężysz, tylko nie możesz odpuścić" – powtarza jej aktorka. 

Gosia, wzmocniona miłością mamy, dziś to wie!

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Kasprzyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje