Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ewa Bukowska: Życie od nowa

Ewa Bukowska jeszcze niedawno była mężatką. Dziś jest wolna. Jako twórca i jako człowiek.

W sierpniu będzie świętować 52. rocznicę urodzin. Po raz pierwszy od 25 lat jako nie żona. Ale nie będzie to dzień robienia bilansu życiowych strat. Tym bardziej że rozwód nie był dla niej przegraną.

Reklama

Od 4 lat byli w separacji z Markiem Bukowskim. To ona nalegała na rozwód. Gdy 21 maja wyszła z sali sądowej, wyznała: - Wszystko poszło po naszej myśli. Zapadł wyrok, rozwiedliśmy się.

Co jakiś czas do prasy docierały informacje, że jej małżeństwo z Markiem Bukowskim to związek podwyższonego ryzyka. Gdy 2 lata temu udzieliła wywiadu "Urodzie życia" można było wnioskować, że decyzja zapadła.

- Gdybym nie dokonała radykalnych zmian, nie podjęła radykalnych decyzji, nie powiedziała "ja to ja, ty to ty", nigdy nie byłabym w miejscu, w którym jestem. Musiała nastąpić sytuacja graniczna. Żeby być twórcą, trzeba być wolnym, mieć poczucie, że wszystko można. Oczywiście wolność w parze jest osiągalna, ale to wymaga totalnej dojrzałości i wyższej inteligencji obu stron - wyznała.

Dziś jest wolna. Jako twórca i jako człowiek. Jeśli chodzi o zawodowe podsumowania - Ewa Bukowska ma świetny czas. Wyreżyserowała film "53 wojny", który jeździ po festiwalach (premiera w październiku).

- "53 wojny" mocno przeżyłam, już je wypłakałam. Mogę zająć się kolejnym tematem. Muszę najpierw sama przeżyć wszystko emocjonalnie. Wtedy wiem, że to działa, co wymyśliłam - mówiła Ryszardowi Jaźwińskiemu.

To debiut pełnometrażowy aktorki. W 2013 r. zrobiła krótkometrażowy "Powrót", o żołnierzu powracającym z misji w Afganistanie. "53 wojny" wyniknęły z "Powrotu". Ale bezpośrednim punktem wyjścia stała się książka Grażyny Jagielskiej "Miłość z kamienia".

- Mnie interesuje wojna, konflikt, cierpienie ludzi w ekstremalnych sytuacjach. Jednocześnie dostrzegam w nim pewną groteskę. W takim strasznym, krańcowym cierpieniu, które kończy się nawet w szpitalu psychiatrycznym, człowiek zawsze jest trochę śmieszny. Jeśli nie kontroluje swojego umysłu, to też przekracza pewną granicę, za którą staje się wręcz groteskowy. Z tego powodu właśnie ludzie trafiają do szpitali psychiatrycznych.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje