Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dorota Chotecka: Bóg dał jej drugą szansę

Czuje nad sobą boską opiekę. Najbardziej wtedy, gdy dzieje się coś złego. W trudnych życiowo momentach pomagało jej poczucie, że nie jest sama, że ma się do kogo zwrócić.

W wywiadzie, jakiego udzieliła niedawno miesięcznikowi "Świat Kobiety", Dorota Chotecka (51 l.) zapewnia, że chociaż skończyła 50 lat, nigdy nie czuła się w swojej skórze tak dobrze jak teraz. - Jestem dowartościowana przez mojego męża tak bardzo, że nie mogę czuć się przezroczysta. Bo dla niego jestem najpiękniejsza i czuję to. I widzę w jego oczach ten zachwyt, więc wierzę, kiedy mówi mi, że jestem piękna - wyznaje.

Reklama

Jednak to nie uroda liczy się dla Doroty najbardziej. Ktoś, kto jak ona stał oko w oko ze śmiercią, wie już, co w życiu jest najważniejsze. Żaden zawodowy sukces, satysfakcja, którą daje na przykład rola w serialu "Ranczo", nie może się równać z radością, jaką niesie udane życie rodzinne. Dorota dobrze wie, że w jednej chwili to szczęście można stracić.

24 stycznia 2003 roku. Wypadek samochodowy. Życiowy partner aktorki Radosław Pazura (48 l.) trafia w stanie krytycznym do warszawskiego szpitala. Ktoś mówi: "Nie ma szans. Jego godziny są policzone, musisz być gotowa". - Przewartościowałam wszystko. Świat zewnętrzny przestał istnieć. Zrezygnowałam ze wszystkich propozycji zawodowych, do których przygotowywałam się od miesięcy. Dnie i noce spędzałam przy Radku - wspomina aktorka.

Uświadomiła sobie, że bez ukochanego jej życie nie będzie miało sensu. Zaczęła się modlić o jego uzdrowienie. W modlitwie obiecała sobie, że jeśli Radek wróci do zdrowia, przysięgną miłość przed ołtarzem i zaczną nową drogę, bardziej świadomą, odporną na pokusy świata show-biznesu. - Wypadek spowodował, że poczuliśmy jedność i potrzebę powiedzenia tego przed Bogiem. Jednym to przychodzi od razu, inni muszą dojrzeć. Nawet czternaście lat - mówi z dużym wzruszeniem.

W Boże Narodzenie 2003 roku wzięli ślub w Rzymie. Zapragnęli mieć dziecko. Ale im bardziej pragnęli, tym większe pojawiały się problemy.- Pogodziłam się z tym, że być może nie będziemy mieli dziecka. Że być może jest nam to pisane i świat się od tego nie zawali. I wtedy... w wieku 41 lat zaszłam w ciążę. Klara jest dzieckiem wymodlonym przez nas i przez siostry kapucynki - zwierza się.

Mała Klara (10 l.) po rodzicach odziedziczyła talent artystyczny. Chodzi do szkoły muzycznej, pięknie gra na fortepianie. I jeszcze tańczy w słynnym zespole pieśni i tańca Mazowsze. Dorota nie zamierza jednak planować przyszłości ukochanej jedynaczki. Klara nie musi zostać aktorką... - Najważniejsze jest to, żeby była szczęśliwa. Niczego bardziej nie pragnę - zapewnia.

Dowiedz się więcej na temat: Dorota Chotecka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje