Kajra i Sławomir od lat idą razem przez życie. Najpierw rocznica, a potem wielki koncert
Magdalena "Kajra" Kajrowicz i Sławomir Zapała to jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów w kraju. Partnerzy odnieśli sukces nie tylko w życiu zawodowym, będąc jednymi z najpopularniejszych wykonawców disco polo, ale i w osobistym.
W ich przypadku sfery te od zawsze się mieszały. W końcu początek ich wspólnej działalności muzycznej niemal zbiegł się w czasie z rozwijaniem związku. Niedawno, bo na początku sierpnia rodzice 10-letniego Kordiana świętowali 15. rocznicę małżeństwa.
A niedługo po tym, jak wystąpili na "Roztańczonym PGE", wyszła na jaw prawda ws. ich relacji. Już nie ma co do nich złudzeń.
Dopiero obchodzili rocznicę ślubu, a tu takie wieści ws. Kajry i Sławomira. Potwierdzili razem na antenie
Historia znajomości Magdy i Sławomira jest powszechnie znana. Przyszłe gwiazdy sceny poznały się jeszcze w krakowskiej szkole teatralnej, ale musiały dopiero wpaść na siebie za oceanem, by się do siebie zbliżyć, a później w sobie zakochać.
"My zaczęliśmy przede wszystkim od przyjaźni. Nasze drogi się spotkały w szkole, ale się totalnie minęły. Potem gdzieś w Stanach złapaliśmy się na nowo. Wracając do Polski, zaczynając razem pracę, byliśmy bardzo serdecznymi przyjaciółmi" - opowiadała 42-latka w "Dzień Dobry TVN".
Zmiana temperatury owej więzi nastąpiła w dość naturalny sposób.
"Potem ta przyjaźń przede wszystkim wypełniła się miłością, rodziną. W piękny sposób zaczęła się rozwijać. Dała nam poczucie totalnej stabilności, że chcemy robić coś swojego, co będzie od nas totalnie zależne. Nie chodząc na kompromisy, robiąc to, co chcemy" - podkreśliła kobieta.

Kajrę i Sławomira połączyło podobne poczucie humoru. To baza ich działalności
Kajra i Sławomir mają dystans i poczucie humoru, które od początku było ważne w ich aktywności zawodowej. Wokaliści mieli zresztą konkretne wzorce.
"Na początku oczywiście był Sacha Baron Cohen. To, co zrobił z Boratem, to był po prostu dla nas taki majstersztyk i sztos, że byliśmy tym zachwyceni. I każda postać, którą potem wymyślał, dawała nam ogrom radości. I zespół Ylvis z Norwegii, który po prostu śpiewa 'Co mówi lis'" - opowiadała Kajrowicz.
Wraz z ukochanym chcieli w podobny sposób trafiać do odbiorców.
"Można w taki piękny sposób pokazywać i kreować rzeczywistość, która daje ludziom radość. (...) Ludzie przychodzą po tygodniowej pracy, są zmęczeni i mogą (...) [włączyć - przyp. aut.] sobie nasz kanał i po prostu się pośmiać. My uwielbiamy być takim krzywym zwierciadłem, uwielbiamy się śmiać ze swoich przywar, bo z tego jest najłatwiej" - dodała.
I sądząc po tłumach na ich koncertach oraz niesłabnącej popularności, strategia ta zdecydowanie sprawdza się w praktyce.
Zobacz też:








