Dominika Gwit wróciła do aktorstwa. Łączy je z macierzyństwem
Dominika Gwit to znana aktorka, która po wielu życiowych przeszkodach, doczekała się swojego oczka w głowie - synka. Aktualnie artystka jest w stanie skutecznie łączyć życie prywatne z zawodowym. Choć wielu zastanawiało się, jak sobie radzi, ona zapewnia - wszystko jest w najlepszym porządku.
"Bycie na scenie to jest całe moje życie zawodowe. Ja sobie nie wyobrażam życia bez sceny. Za każdym razem jak wchodzę na scenę to rodzę się na nowo. Muszę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwa teraz" - zwierzyła się w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc dla "Vivy".
Dominika Gwit nie miała łatwej drogi
Dominika Gwit przyznała, że zawsze chciała być aktorką. Od dzieciństwa chodziła na wiele zajęć dodatkowych, które rozwijały jej umiejętności artystyczne, także muzyczne. W liceum przygotowywała się do szkoły teatralnej. Zdawała trzy razy. Za drugim razem dostała się do Krakowa - trafiła na listę rezerwową. Tytuł zdobyła jednak w inny sposób.
Brak dyplomu państwowej uczelni nie przeszkodził jej w karierze. W grudniu 2012 roku zdała eksternistyczny w Związku Artystów Scen Polskich (ZASP).
Dominika Gwit o relacji z mężem. "Miłość mojego życia"
Dziś Dominika skutecznie łączy dwa życia i jest z tego powodu bardzo zadowolona. W tej samej rozmowie opowiedziała nawet o uczuciu, które połączyło ją z mężem - Wojciechem Dunaszewskim.
"Miłość mojego życia, pojawiła się wtedy, kiedy się miała pojawić" - powiedziała.
To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale uczucie pojawiło się po pierwszym dłuższym spotkaniu.
"Wiedziałam, że to jest człowiek, z którym chce się jeszcze spotkać" - mówiła Dominika.
Dominika uważa, że ma trzy główne role w życiu: żona, matka, aktorka. W każdej z nich czuje się doskonale.
Nie pozostało nam nic innego, jak życzyć jeszcze więcej szczęścia!
Czytaj też:
Gwit nagle wyjawiła prawdę o Korolyovie. Tak wspomina zmarłego tancerza
Gwit zaskoczyła męża. Nie wiedział, jak się ma zachować
Gwit wyznała prawdę o małżeństwie z Dunaszewskim. Mało kto wiedział, jak to wygląda








