Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Doda przeproszona przez organizatora festiwalu w Cannes za incydent na czerwonym dywanie

Doda (32 l.) na festiwalu w Cannes spotkała się z nerwową reakcją hostessy, której zaproponowała pozowanie do wspólnego zdjęcia. Jak mówi PR manager polskiej gwiazdy, jeszcze tego samego dnia Rabczewska została przeproszona.

Piosenkarka pojawiła się w Cannes jako producentka filmowa reprezentująca firmę Queen Records. Chcąc pokazać swoim fanom, jak od kuchni wygląda jedna z najpopularniejszych imprez filmowych, na czerwonym dywanie niemal nie rozstawała się z telefonem komórkowym. 

Reklama

Niestety, nie obyło się bez nieprzyjemnych incydentów... Do sieci trafił film, na którym widać nerwową reakcję kobiety, którą Doda zaprosiła do wspólnego zdjęcia. "Hostessa" dała polskiej "producentce" wyraźnie do zrozumienia, że nie ma ochoty z nią pozować.  

"Ciężko mi powiedzieć, czym było spowodowane zachowanie pani hostessy. Mogę wyłącznie przypuszczać, że w związku z jubileuszowym, 70. Festiwalem Filmowym w Cannes, mogła być nieco zestresowana. Doda jest osobą życzliwą, kulturalną i przyjacielską, co udowodniła swoim gestem. Kręcąc filmik dla fanów, pani hostessa niechcący pojawiła się w kadrze jej wideo. Dorota widząc jej zdenerwowanie z tego faktu, chciała przyjacielskim gestem ją uspokoić, mówiąc, że wszystko jest w porządku" - wyjaśnił w rozmowie z nami Adrian Majchrzak, PR manager piosenkarki.

"To jej zachowanie było szokujące nawet dla organizatora, który widząc wideo, pokazane mu przez Dodę na kolacji, przeprosił artystkę. Po rozmowie w pokoju hotelowym, czekał na Dorotę bukiet kwiatów wraz z zaproszeniem na pokaz jednego z filmów, w najlepszej z możliwych sekcji widzów. Potwierdzeniem tego, że cała sytuacja została źle zinterpretowana jest wspólne zdjęcie, które Doda zrobiła - następnego dnia festiwalowego - na czerwonym dywanie, wspólnie z panią hostessą, co udowadnia, że zaistniała sytuacja nie była żadnym faux pas czy nietaktem ze strony Dody.

Cała historia, po raz kolejny pokazuje to, co Dorota podkreśla od dawna, że mowa nienawiści ma wyłącznie odwrotny skutek od zamierzonego celu".

Wierzycie, podziwiacie?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje