Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dlaczego syn Łapickiego nie przyjechał na pogrzeb?

I dlaczego nikt nie chce poruszać tego tematu?

Jedna z naszych czytelniczek doniosła nam, że mężczyzna, który podczas pogrzebu prowadził pod rękę żonę Andrzeja Łapickiego Kamilę (28 l.) i jego córkę Zuzannę (58 l.) to nie syn aktora, ale były prezydent Warszawy Stanisław Wyganowski. To, dlaczego Grzegorza Łapickiego zabrakło podczas uroczystości, próbował ustalić "Super Express".

Reklama

Wiadomo, że 60-latek, który zaraz po studiach na Wydziale Fizyki wyemigrował do USA, nie jest tak naprawdę biologicznym synem Łapickiego i obaj panowie nigdy nie mieli dobrych relacji. Grzegorz był synem pierwszej żony Andrzeja Zofii Łapickiej - aktor go adoptował, ale nigdy do końca nie zaakceptował.

"Andrzej nie lubił o nim mówić" - zdradził tabloidowi znajomy Łapickiego. "W tamtych czasach nie było łatwo być ojcem dla cudzego dziecka. Nigdy nie łączyły ich więzy krwi, więc się wszystko rozeszło" - tłumaczy.

Grzegorz jest obecnie wykładowcą na uniwersytecie we wschodniej Karolinie. O śmierci ojca wiedział, ale na pogrzeb zza oceanu przyleciała jedynie córka Zuzanny i Daniela Olbrychskiego Weronika (30 l.). Sama Łapicka o obecności brata jeszcze przed uroczystością wypowiadała się powściągliwie.

"Nie wiem, czy dotrze... Są z tym pewne komplikacje..." - wymigiwała się od jednoznacznej odpowiedzi.


pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Łapicki | pogrzeb | Kamila Łapicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje