Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Daniel Kozakiewicz z serialu "Siedem życzeń" po latach!

Daniel Kozakiewicz (44 l.), gwiazda serialu "Siedem życzeń", nie poszedł w ślady ojca Mikołaja Kozakiewicza, marszałka Sejmu kontraktowego. Bliżej było mu do mamy, artystki-plastyka.

Od zawsze pociągała go sztuka, choć na pierwszy casting poszedł za namową rodziców. - Podsunęli mi ogłoszenie pod nos, pytając, czy nie chciałbym spróbować swoich sił - wspomina.

Reklama

W ten sposób jako 12-latek zadebiutował w filmie "Dzień kolibra". Ale popularność zdobył dopiero jako Darek Tarkowski z serialu "Siedem życzeń".

Pracę na planie wspomina jak bajkę. Grał ze znanymi aktorami, wyjechał do Bułgarii, przez dwa lata niemal nie pojawiał się w szkole, mając indywidualny plan nauczania. Najgorsza była jednak... współpraca z kotem. A raczej z trzema, bo tyle zwierząt grało Rademenesa.

- Kot nie przychodzi jak pies na zawołanie. Robi, co chce, i kiedy chce - opowiada.

- Pierwszy popełnił samobójstwo po dwóch tygodniach zdjęć, skacząc z czternastego piętra bloku na Jelonkach. Nie spadł na cztery łapy. Drugi oszalał i zaczął wszystkich atakować, drapać, gryźć. Trzeci - niczym się nie przejmował, nie reagował, aż któregoś dnia, wykorzystując nasze zaufanie, zwiał. Na szczęście ktoś go znalazł i mogliśmy dokończyć film.

Za honorarium z serialu Daniel kupił motorynkę i gitarę elektryczną. Do 18. roku życia zagrał jeszcze w kilku produkcjach i jego kariera dobiegła końca. Na aktorstwo nie chciał już wtedy zdawać.

Coś mnie wypychało z kraju

Zapragnął zostać reżyserem, ale dwa razy był pierwszy na liście nieprzyjętych. Zrezygnował i poszedł na psychologię, by ostatecznie ukończyć dziennikarstwo.

Jeszcze w trakcie studiów zaczął pracę w radiu. Ale jego pasją pozostawała sztuka. Tworzył fotograficzne kolaże, nakręcił surrealistyczny film "Sen o kanapce z żółtym serem", po czym wyjechał do Peru.

- Coś mnie wypychało z kraju. Marzyłem o odmianie, znalezieniu nowych inspiracji - tłumaczy. - Moje życzenia się spełniają.

Przez 11 lat mieszkał w Limie. Grał w telewizyjnych reklamach i spektaklach, został nauczycielem kolażu, założył studio fotograficzne i stworzył największy na świecie mural przedstawiający ponad 10 tys. portretów.

Tam też się zakochał i założył rodzinę. Związek z Peruwianką jednak nie przetrwał.

- Nasze małżeństwo było dość burzliwe, niemal filmowe - przyznał w książce "Gdzie są gwiazdy z tamtych lat". Ale więcej nie chciał zdradzić. Owocem związku jest 12-letnia córka Amaya Aleksandra.

Do kraju wrócił w 2011 r. i założył szkołę improwizacji teatralnej "Teraz Impro Start". Ze zdziwieniem odkrywa, że po ponad 30 latach wciąż jest rozpoznawany.

- Zdarza się, że zaczepiają mnie nawet dziesięciolatki. Muszę być dla nich bardzo starym człowiekiem - śmieje się.

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Daniel Kozakiewicz | Siedem życzeń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »