Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Czartoryska przekonuje, że nie ma pieniędzy!

"Księżniczka" ma dość kłamliwych doniesień prasy na temat jej dostatniego życia u boku syna milionerów...

Anna Czartoryska, mimo szlacheckiego rodowodu nigdy nie żyła w luksusie, choć na biedę też raczej nie narzekała. Jako początkująca aktorka nie zarabiała kokosów, ale w trudnych chwilach zawsze mogła liczyć na wsparcie rodziny.

Dziewczyna z uporem maniaka przekonuje od dłuższego czasu, że prowadzi naprawdę przeciętne życie. Na dowód tego wyznała, że zdarza się jej "czasami jeździć metrem", co miało ostatecznie zamknąć usta wścibskim dziennikarzom.

Reklama

Niestety, ślub z Michałem Niemczyckim, synem jednego z najbogatszych biznesmenów w tym kraju, wywołał kolejną lawinę spekulacji na temat tego, w jakich luksusach pławi się teraz Czartoryska.

Ania nadal utrzymuje jednak, że żyje skromnie i bardzo rozważnie wydaje pieniądze.

"Nie mylmy legend z rzeczywistością. Oboje zostaliśmy wychowani na ludzi rozsądnych. Mój mąż jest dorosłym człowiekiem, nie dostaje kieszonkowego od rodziców. Prowadzi własny biznes, pracuje po kilkanaście godzin dziennie, (...) nie jesteśmy oligarchami, którzy montują w domu złote klamki. Nie jest tak, że nie chcemy lub nie musimy pracować" - przekonuje na łamach "Twojego Stylu".

Aktorka pożaliła się przy okazji, że teraz muszą nieco przyoszczędzić, bo niebawem przeprowadzają się do... nowego domu, co mocno uderzy ich po kieszeni.

"Jesteśmy młodym małżeństwem. Przed nami ważne wydatki, remont" - dodaje.

Przypomnijmy, że chodzi o ogromną willę, którą dostali w prezencie ślubnym od rodziców Michała...


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »