Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Były menedżer obnaża Dodę

Jakub Majoch wydał oświadczenie, w którym wyjaśnia powody zerwania współpracy z Dodą. "Brak wzajemnej komunikacji był jednym z elementów, które bardzo utrudniały nam pracę" - pisze.

Wydawnictwo QM Music reprezentowało interesy skandalistki przez pięć miesięcy - od 10 sierpnia do 29 grudnia 2011 r. Jednym z powodów zerwania współpracy był fakt niewywiązywania się Dody z umów, m.in. na nagranie piosenki promującej film "Kac Wawa" czy napisanie książki, o której wielokrotnie wspominała ona w mediach.

Reklama

"Mając na względzie dobry wizerunek naszej firmy nie mogliśmy więc zgodzić się na kontynuowanie pracy z Artystką, która zamiast na działalności artystycznej, skupiała się głównie na wywoływaniu kontrowersji, często na granicy prawa" - czytamy w oświadczeniu.

Majoch tłumaczy, że pomimo uwagi poświęconej karierze Dody, wytwórnia nie miała wpływu na pewne jej działania, np. obnażanie miejsc intymnych w miejscach publicznych.

"Można tu przytoczyć pokaz jednej ze znanych projektantek, podczas którego Artystka pokazała intymne części swojego ciała. Poza naszą kontrolą były także liczne, negatywnie komentowane stylizacje Dody - tu przytoczyć można pokaz duetu projektantów Paprocki&Brzozowski, na którym Doda pokazała się w stroju imitującym jedną z ekskluzywnych marek odzieżowych, informując, iż jest on oryginalny. Zważywszy iż głównym przedmiotem naszej działalności jest działalność wydawnicza - a więc praca związana z własnością intelektualną - nigdy nie popieraliśmy i nie popieramy takich działań".

Były menedżer Doroty zarzuca jej także kłamstwo:

"Wielokrotnie z wywiadów udzielanych przez Dodę dowiadywaliśmy się nieprawdziwych informacji, jakoby prowadzone były negocjacje ze stacjami telewizyjnymi w sprawie jej udziału w charakterze jurorki w którymś z programów muzycznych. Także z mediów dowiedzieliśmy się np. o występie sylwestrowym, który rzekomo Doda miała zagrać u jednego z hiszpańskich milionerów. Brak wzajemnej komunikacji był jednym z elementów, które bardzo utrudniały nam pracę z Artystką".

Na koniec komentuje fakt emigracji Rabczewskiej z Polski, o której mówi ona ostatnio w każdym z wywiadów. Okazuje się, że doniesienia te przysparzają wytwórni sporo problemów.

"Ciągłe informacje o rzekomej przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych nie pomagały nam w zawieraniu nowych kontraktów. Mając na uwadze fakt, iż Doda nie porozumiewa się w językach obcych, mogę jedynie wnioskować, że także i one nie były prawdziwe.

Pomimo faktu, iż od rozwiązania umowy managerskiej mija już miesiąc, w dalszym ciągu zgłaszają się do nas osoby i firmy, próbując odzyskać wypożyczone artystce stroje, torebki oraz drogą biżuterię. Do tej pory nie otrzymaliśmy także należnego nam wynagrodzenia za sprawowaną nad Dodą opiekę managerską.

Zasmucającym jest fakt, że w Polsce to często managerowie muszą odpowiadać za nieuczciwość swoich byłych podopiecznych. Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że będzie to przestrogą dla innych.

Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że jakiekolwiek kolejne pomówienia Dody kierowane pod adresem mojej osoby lub reprezentowanej przeze mnie firmy będą niezwłocznie kierowane na drogę sądową celem ochrony dobrego imienia. Z wyrazami szacunku, Jakub Majoch".

Mocne...

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Doda | skandal | menedżer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »