Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Ben Affleck: Nie chcę, ale muszę pić

Zawodowo wspiął się na wyżyny, w Hollywood wciąż ma opinię geniusza. Co z tego, skoro nie ma władzy na swym życiem? Oddał ją alkoholowi i nie potrafi odebrać.

Już prawie dwadzieścia lat Ben Affleck (45 l.) utrzymuje się w czołówce najsławniejszych i najlepiej opłacanych aktorów w Hollywood. Jest dwukrotnym zdobywcą statuetki Oscara - dodajmy, że koszmarnie bogatym. Tylko w 2016 roku za role w kasowych przebojach "Legion samobójców" i "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" wpadło mu do kieszeni 50 milionów dolarów.

Reklama

Niestety, sukcesy zawodowe nie idą w parze z osobistymi. Jego życie prywatne jest bowiem pasmem nieszczęść, odkąd na drodze aktora pojawił się alkohol. Minionej wiosny żona Afflecka, znana aktorka Jennifer Garner wniosła o rozwód po dwóch latach separacji. Małżeństwa nie da się już ocalić.

Ale w przebłyskach trzeźwości aktor podejmuje kolejne rozpaczliwe próby wyrwania się ze szponów nałogu - dla trojga dzieci: córek Violet (12) i Seraphiny (8) oraz syna Samuela (5).

W szpony nałogu wpadł już we wczesnej młodości. Była połowa lat 90., mieszkał w starym, rozpadającym się domu z bratem Caseyem i przyjacielem Mattem Damonem, który w przyszłości również miał stać się gwiazdorem Hollywood. Połączyły ich marzenia o sławie. Uczyli się aktorstwa w tej samej szkole. Razem chodzili na castingi do seriali i reklam telewizyjnych, licząc na przysłowiowy łut szczęścia - że ktoś ich zauważy i da im szansę.

Niestety, również razem przepijali wszystkie zarobione pieniądze - tym więcej, im większe sukcesy osiągali. W 1998 r., gdy obaj zdobyli Oscara za scenariusz do filmu "Buntownik z wyboru", urządzili przyjęcie, na którym bawiło się 800 osób. Już wtedy Affleckowi zdarzały się ciągi alkoholowe. Kilka lat później, w sierpniu 2001 r., trafił na pierwszy odwyk.

Wcześniej przeszedł pierwszą w życiu zapaść - na kilka dni przed swymi 29. urodzinami. Pił wtedy na okrągło, był w delirium, w dodatku nie zmrużył oka przez kilka nocy. Życie ocalił mu inny równie sławny w Hollywood aktor, co alkoholik - Charlie Sheen. Nie bacząc na opór, zaciągnął Afflecka do modnej wśród hollywoodzkich celebrytów kliniki odwykowej Promises w Kalifornii.

Gdy postawiono go na nogi, skruszony Ben Affleck obiecywał, że już nigdy nie zajrzy do kieliszka. Miał zresztą motywację, by wytrwać w postanowieniu - zakochał się w aktorce i piosenkarce Jennifer Lopez (48 l.). Widział już w niej swą żonę, na pierścionek zaręczynowy z brylantem wydał trzy miliony dolarów. Za kolejne trzynaście milionów kupił dom, w którym mieli zamieszkać po ślubie. Ale nigdy do tego nie doszło, bo... nie można wierzyć alkoholikowi, że wytrwa w trzeźwości.

Ponadto na jedno uzależnienie nałożyło się następne i koniec był do przewidzenia. Aktor zaczął hazardowo grać w pokera. Przy zielonym stoliku zarywał całe noce. A że nowi koledzy z kasyna wyznawali zasadę, że jeden kieliszek nie zaszkodzi, to... przysięgę abstynencką szybko diabli wzięli. Rozczarowana Lopez odeszła, a on pocieszał się przy kolejnej butelce.

Przed stoczeniem się na dno uchroniła go inna aktorka, Jennifer Garner. Dała mu bezcenny dar - stabilną rodzinę i upragnione dzieci. Z perspektywy czasu uważa, że zainwestowała w ryzykowny interes i ta inwestycja przyniosła same straty. Chociaż początki były obiecujące. Affleck chciał wykorzystać daną mu szansę. Przed narodzinami pierwszego dziecka odstawił alkohol, rzucił kasyno, nawet przestał palić papierosy.

"Zdecydowałem się rzucić nałogi, gdy dowiedziałem się, że zostanę ojcem" - złożył deklarację odpowiedzialności. Targana przejściowymi burzami stabilizacja w jego życiu trwała dziesięć lat. Nałóg był silniejszy, do tego doszło znudzenie aktora żoną. Pojawiły się plotki, że zdradza ją z nianią ich dzieci. "Pije, a do tego się puszcza - tego dla mnie za wiele" - skarżyła się przyjaciółkom Jennifer Garner.

Wystąpiła o separację. Mimo to na mężu nie postawiła kreski z uwagi na dzieci. Na początku zeszłego roku na jej prośbę Affleck zaczął kolejny odwyk. Odtrąbił sukces i znowu stara śpiewka, że już nigdy... I jak zwykle nawalił. W klinice odwykowej wdał się w romans z producentką telewizyjną Lindsay Shookus, również uzależnioną. Obecnie są parą i spędzają czas na balowaniu między kolejnymi terapiami.

Jesienią ub.r. Affleck znów wpadł w ciąg alkoholowy. Garner postawiła mu warunek: jeśli chcesz spędzić święta z dziećmi, musisz być trzeźwy, inaczej nie pokazuj się nam na oczy. Posłusznie wrócił do kliniki, bo dotarło do niego, że tylko na dzieciach naprawdę mu zależy. Zacisnął zęby i podporządkował się rygorom, dzięki czemu na święta dostał przepustkę do domu i spędził je z córkami i synem (lecz dwóch trenerów trzeźwości bez przerwy miało go na oku, by nie uległ pokusie).

Ale czy to zapowiedź długotrwałej zmiany? To, jak zawsze, wątpliwe.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Twoje Imperium

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ben Affleck

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »