Na którą godzinę nastawia pan swój budzik?
- Na nogach jestem już zazwyczaj o piątej rano, choć nie będę ukrywał, że mam z tym pewien kłopot. Latem, kiedy budzi mnie słońce, wstaje się oczywiście łatwiej niż w zimie, ale niezależnie od pory roku pilnuję, żeby przespać co najmniej sześć, siedem godzin. Muszę być wypoczęty, bo wszystko, co przekazuję widzom, mam w swojej głowie, a nie korzystam z kartek czy promptera, który wyświetla tekst. Wcześniej jeszcze raz sprawdzam wszystkie informacje i rozmawiam z synoptykiem.
Nie ma pan wrażenia, że niekiedy wróży z fusów?
- Zawsze staram się, żeby to, o czym opowiadam na antenie, było w stu procentach wiarygodne. Co nie zmienia faktu, że aura w naszym regionie jest niezwykle dynamiczna i potrafi nieźle zaskoczyć, nawet tych, którzy pracują z nią codziennie. W Polsce ścierają się bowiem masy zimnego powietrza ze Skandynawii i ciepłego z basenu Morza Śródziemnego, ciągle coś się dzieje, nie ma mowy o nudzie. Oczywiście mam świadomość, że dla wielu praca prezentera pogody to opowieść o chmurkach i deszczu. Prognozowanie pogody to jednak poważna dziedzina naukowa, a jej prezentowanie to poważne zajęcie.
Dlaczego?
- Od warunków atmosferycznych zależy światowa ekonomia i gospodarka. Ceny chleba, masła i owoców. Rozmieszczenie wojsk na świecie, a także nasze plany urlopowe. Nie ma chyba dziedziny życia, na którą pośrednio lub bezpośrednio pogoda nie ma wpływu. Od niej zaczyna się rozmowę na pierwszej randce i mówi o niej, kiedy "gadka się nie klei" lub gdy wzrasta napięcie w towarzystwie.
Czuje się pan już dzisiaj meteorologicznym rutyniarzem?
- W moim przypadku trudno o rutynę. Pracując w "Dzień dobry TVN", przemierzam tysiące kilometrów, odwiedzam setki miejsc i ludzi. Nie mówię więc tylko o pogodzie, lecz opowiadam ciekawe historie, przedstawiam interesujących rozmówców i ciekawostki z regionu, gdzie akurat jestem. Ten właśnie tryb pracy pomaga mi walczyć ze słowem na literę "r". Nikogo też nie udaję i staram się być zawsze bardzo dobrze przygotowany. Widzowie często mnie pytają, gdzie wybrać się na urlop albo jaki hotel polecam. Dlatego na swojej stronie piszę nie tylko o kulisach swojego zawodu, ale i o miejscach, które warto zobaczyć.

Nie męczy pana życie na walizkach?
- To jest kwestia przyzwyczajenia. Jestem szczęściarzem, bo lubię to, co robię i jeszcze mi za to płacą. I jeśli coś mnie męczy, to łóżka hotelowe, bo w żadnym z nich nie śpi się tak, jak we własnym. Jestem zabieganym facetem, ale teraz biegają wszyscy, więc i ja mam swój mały maraton.
Jak radzi sobie pan z popularnością?
- Nie mam z tym żadnego problemu. Nie uciekam przed ludźmi, nie zamykam się w salkach dla VIP-ów. Jeżeli trzeba, wybieram metro, tramwaj czy autobus. W pociągu nie uciekam do ostatniego wagonu, a w samolocie nie nakrywam głowy kocem. Po zmroku nie noszę też wielkich, przeciwsłonecznych okularów, które zasłaniają pół twarzy. Sympatia widzów to ocena mojej pracy. Jeśli jest, oznacza to, że idę w dobrym kierunku i jeszcze nie czas pakować walizki!
Lubi pan siebie oglądać na ekranie?
- Od dziecka miałem z tym kłopot. Filmy nagrywane przez przyjaciół zawsze oglądałem z zaciśniętymi zębami i chciałem, żeby jak najszybciej się skończyły. Teraz jednak muszę oglądać swoje prognozy, żeby korygować błędy, które, niestety, czasami popełniłem na antenie.
Co robi Bartek Jędrzejak, kiedy nie zapowiada nam prognozy pogody?
- Poza pracą w "Dzień dobry TVN" wielką frajdę sprawiają mi spotkania ze studentami na jednej z uczelni, gdzie wykładam metody i techniki prezentacji telewizyjnej. To mój autorski program. Szkolę też poza uczelnią, w jaki sposób się wypowiadać i jak dobrze prezentować. Poza tym standard: spędzam czas z rodziną, przyjaciółmi, czytam książki i... dużo podróżuję!
Jakie kierunki najczęściej pan wybiera?
- Wybieram miejsca, na które mam akurat ochotę. Wtedy albo zwiedzam, albo resetuję się na plaży. Swoich wypraw nie uzależniam od pogody. Po prostu jadę i wypoczywam, bo kiedy pada deszcz, też może być ciekawie. Dla mnie nie ma absolutnie złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie.
Rozm. Artur Krasicki

***
Zobacz więcej materiałów:








