Kuba Badach nasłuchał się o Aleksandrze Kwaśniewskiej
Kuba Badach działa na scenie muzycznej od 1988 roku i wciąż jest na fali. Teraz wszędzie mówią o jego najnowszej solowej płycie "Radio Edit", do której wszystkie teksty napisała jego żona, Aleksandra Kwaśniewska. Nie inaczej było w wywiadzie, jaki z artystą przeprowadził Łukasz Nowicki w swoim podcaście "Z Nowickim po drodze".
"Twoja płyta z Olą, którą stworzyliście razem. Przesłuchałem od dechy do dechy dwa razy, jest cudowna. Mam wrażenie, że tam jest zabawa muzyką. Tam jest jakieś mrugnięcie okiem do widzów. Dobre frazę ona ma, świetnie łączy słowa. Świetnie się bawi słowami" - zachwycał się Nowicki talentem Kwaśniewskiej.
Dziennikarz zaczął się zastanawiać, czemu Badach tworzy tak wielowarstwowe, zaangażowane treści. Zapytał Kubę wprost: "Przecież mógłbyś zrobić coś prostszego. Mógłbyś pójść na łatwiznę". Muzyk przyznał, że właśnie nie mógłby. Wie, że "proponuje trudniejszą muzykę". Po chwili zaskoczył kolejnym wyznaniem.
Kuba Badach jest szczęśliwy z zaskakującego powodu
Badach to nie tylko artysta solowy. Przez wiele lat tworzył z zespołami Poluzjanci i The Globetrotters. Przez tak długi czas stworzył mnóstwo uwielbianych piosenek, lecz - jak sam zauważył - nie ma tego jednego, który wychodziłby z lodówki ze swoją popularnością. I właśnie to cieszy go najbardziej.
"Rzecz, od której chyba najbardziej uciekałem w życiu muzycznym, to posiadanie jakiegoś takiego jednego czy pięciu przebojów. Na szczęście nie mam" - stwierdził Kuba.
Artysta wyjaśnił, że najbliżej tego była piosenka "Małe rzeczy", stworzona z Robertem Jansonem. Mimo że stała się hitem, to on dla odmiany postanowił pójść w stronę jazzową. Trzydzieści lat temu słyszał, że z taką muzyką nie ma szans na sukces, a tymczasem od 15 lat wyprzedaje wszystkie koncerty. Uważa jednak, że powinien urodzić się kilka dekad wcześniej.
Kuba Badach gorzko o sobie: "Urodziłem się za późno"
Fani Badacha doceniają, że na koncertach nie dostają efektów specjalnych ani spektakli, a - jak mówi - "tylko i aż muzykę". Jemu i grającym z nim muzykom zależy, by "pokazać po prostu kunszt tego, że my naprawdę umiemy to zrobić".
Wie jednak, że brak jednego wielkiego hitu może być w jego przypadku nawet zastanawiający. W końcu nie stała się nim nawet piosenka "Liczy się tylko to", czyli utwór dla filmu Disneya "Co w duszy gra" z 2021 roku. Choć cieszy się popularnością, nie stała się żadnym wielkim punktem przełomowym dla jego kariery.
Kuba przyznał na koniec, że jednak chciałby mieć jeden wielki przebój - ale tylko pod jednym warunkiem, który nie jest możliwy do spełnienia.
"Znów wracamy do tematu, że urodziłem się w niewłaściwych czasach, za późno. Gdybym miał hit w latach osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych, wtedy gdy muzyka była tak skonstruowana, jak mi się to właśnie podoba, gdy skomplikowane, złożone melodie to były rzeczy ładne" - zaznaczył.
Podał też przykład: jego zdaniem mógłby mieć taki hit, jaki w 1984 roku miał George Michael z utworem "Careless Whisper". Trzeba przyznać, że to ciekawe podejście.
Zobacz też:
Kuba Badach potwierdził doniesienia. "Dziękuję w imieniu swoim i małżonki"
Wieści z domu Kwaśniewskiej i Badacha nadeszły znienacka. To była kwestia czasu
Badach wyznał prawdę o sobie i Oli. A jednak tak wygląda to w rzeczywistości








